"Dostrzegamy czynniki sprzyjające zarówno wzrostowi, jak i spadkowi złotego. Większe szanse przypisujemy jednak głębokiej aprecjacji polskiej waluty" - stwierdzili w piątkowym raporcie dla klientów analitycy Banku Handlowego. Ich zdaniem, w końcu przyszłego roku za euro będziemy płacić 3,9 złotego, a za dolara 2,87 złotego. Złoty będzie mocniejszy tylko wobec dolara, bo specjaliści z Handlowego przewidują równocześnie aprecjację euro wobec amerykańskiej waluty.

Co będzie się przyczyniać do wzrostu złotego? Nadal płynąć będą środki z Unii Europejskiej. "Pewne jest też przyspieszenie wzrostu gospodarczego, co powinno plasować Polskę w pozytywnym świetle, zwłaszcza na tle Europy Zachodniej" - ocenili ekonomiści Banku Handlowego. Według nich, prywatyzacja (rząd zapowiada wpływy na poziomie 6 mld zł) może mieć mniejsze znaczenie. Na sprzedaż nie będą bowiem szły firmy o dominującej pozycji na rynku ani z atrakcyjnych z punktu widzenia inwestorów branż.

Aprecjacji nie będzie natomiast sprzyjać sytuacja na rynku stopy procentowej - stopy za granicą idą w górę, co zmniejsza atrakcyjność aktywów denominowanych w złotych. Nie ma też pewności co do realizowania przez obecny rząd strategii zarządzania długiem publicznym. Strategia przygotowana przez Mirosława Gronickiego przewidywała zwiększanie emisji zagranicznych. Wreszcie - duże znaczenie może mieć polityka fiskalna. Z osłabieniem złotego możemy mieć do czynienia już w styczniu - podczas końcowych prac nad przyszłorocznym budżetem.

Również zdaniem ekonomistów Danske Banku, złoty będzie zyskiwał w 2006 r. Główny powód to coraz szybszy wzrost gospodarczy. Kiepskie dane na temat PKB były - zdaniem analityków Danske - przyczyną spadku kursu naszej waluty w pierwszej połowie br. W przyszłym roku do aprecjacji będą się również przyczyniać zagraniczne inwestycje bezpośrednie oraz stabilność makroekonomiczna (niewielki deficyt obrotów bieżących, niska inflacja). Główne zagrożenie dla złotego to polityka. "Jest znaczące ryzyko rozpisania nowych wyborów parlamentarnych, być może już w maju, kiedy mają się odbyć wybory samorządowe" - napisali analitycy duńskiego banku.

Ich zdaniem, w grudniu przyszłego roku euro będzie kosztować 3,5 zł (obecnie 3,85 zł), a dolar 3,18 zł (o trzy grosze mniej niż w piątek). Prognoza Danske Bank różni się od Handlowego głównie tym, że nie zakłada aprecjacji euro wobec dolara.