Dla rozwoju giełdy duże znaczenie ma też to, jak obroty rozkładają się na poszczególne firmy - bo lepiej jest, gdy inwestorzy handlują akcjami wielu spółek niż koncentrują się na kilku największych. Na przykład w Londynie pięć spółek cieszących się największym zainteresowaniem inwestorów - Vodafone, BP, HSBC, O2 i GlaxoSmithKline - "wygenerowało" w listopadzie tylko jedną czwartą obrotów. W tym samym czasie w Budapeszcie handel akcjami OTP, MOL-a, Gedeona Richtera, Magyar Telekomu i Egisu zapewnił aż 95% obrotów. Oceniana taką miarką Warszawa plasuje się w "górnych rejonach" średniej. Koncentracja obrotów na akcjach pięciu wiodących spółek (PKN, TP, PKO BP, KGHM i Pekao) wyniosła w listopadzie 49,8%. Giełda co prawda odstawała od Londynu, Deutsche Boerse, parkietów w Zurychu czy Paryżu, lecz wypadła korzystniej od rynków akcji, m.in. w Dublinie, Atenach, Amsterdamie i Kopenhadze. Zdecydowanie przebiła wszystkie giełdy z regionu, włączając Wiedeń.
Regionalny potentat się umacnia
Warszawska GPW przez ostatni rok umocniła się jako największa giełda w regionie - wśród parkietów ósemki państw Europy Środkowowschodniej, które w zeszłym roku przystąpiły do Unii Europejskiej. Kapitalizacja krajowych spółek na niej notowanych, wynosząca 74,7 mld euro, odpowiada już prawie połowie (ok. 49%) kapitalizacji spółek ze wszystkich rynków "ósemki". Tymczasem na koniec zeszłego roku jej udział w kapitalizacji giełd tej grupy państw wynosił ok. 45%. O awansie przesądził wzrost kursu złotego do euro (z 4,08 do 3,90 za euro), przez który kapitalizacja liczona we wspólnej walucie automatycznie się zwiększyła, oraz dalszy napływ nowych firm na parkiet. Pod względem zwyżki głównych indeksów GPW odstawała bowiem od regionalnych konkurentek. Indeks WIG20 wspiął się od stycznia do końca listopada o ok. 25%, a WIG o 27%. Znacznie lepiej wypadły m.in. barometry rynków w Bratysławie (SAX zyskał 85%), Wilnie (LITIN-10 poszedł w górę o 40%) czy Budapeszcie (BUX wzrósł o 57%).
Napływ nowych firm na warszawski parkiet, przy trwającym exodusie spółek z giełdy w Bratysławie, sprawił, że giełdy zamieniły się miejscami, jeśli chodzi o liczbę notowanych firm. Teraz to Warszawa jest regionalnym liderem. Na początku roku na warszawskim parkiecie było 216 spółek, na koniec listopada już 242. Odpływ spółek to zresztą bolączka wielu rynków akcji w regionie (i całej Europie). W Bratysławie liczba firm przez rok spadła z niemal trzystu do 233 (zniknęły m.in. dwie spośród najpłynniejszych - Slovnaft i Unipharma), a w Pradze z 55 do 40. Na przykład na Węgrzech doszło nawet do tego, że rząd finansuje część kosztów wejścia na parkiet. Mimo to debiutów w Budapeszcie jest jak na lekarstwo. Warszawskiej giełdzie liczby debiutów mogą zaś pozazdrościć nawet europejscy potentaci.
Tylko pod względem obrotów GPW w dalszym ciągu odstaje od parkietu w Pradze. Do listopada obroty akcjami w Warszawie wyniosły 21,8 mld euro, rosnąc w porównaniu z całym zeszłym rokiem o 66%. W Pradze zwiększyły się ponaddwukrotnie, do 33 mld euro. Na tych dwóch rynkach były wyraźnie wyższe niż na pozostałych giełdach regionu.