Piątek był trzecim z rzędu dniem, w którym drożała miedź na londyńskiej giełdzie. Zwyżkom ceny sprzyjały prognozy, że w przyszłym roku zużycie miedzi na świecie będzie większe niż produkcja tego metalu.
Niespodziewane wydarzenia w mijającym roku, takie jak strajki i wypadki, zmniejszyły produkcję miedzi, co skłoniło analityków dwóch wielkich banków - Goldman Sachs i UBS - do podniesienia prognoz cen. Kończy się ten rok kolejną wiadomością zapowiadającą ograniczenie podaży miedzi. Oto amerykańska spółka wydobywcza Constellation Copper Corp. poinformowała, że jej projekt Lisbon Valley w stanie Utah może rozpocząć produkcję nie wcześniej niż w kwietniu, a nie w styczniu, jak planowano.
Zapasy miedzi monitorowane przez londyńską giełdę w piątek nieco wzrosły, ale na trzech największych na świecie rynkach metali wciąż są one mniejsze od trzydniowego zużycia. Tak niski ich poziom powoduje, że każda przerwa w dostawach wymusza wzrost cen. Od początku roku miedź zdrożała o ponad 40%.
UBS przewiduje, że w przyszłym roku zużycie miedzi będzie większe od jej produkcji o 100 tys. ton. Goldman Sachs podniósł prognozę przyszłorocznej średniej ceny miedzi aż o 2 tys. USD do 4750 USD za tonę.
Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek po południu w Londynie o 15 USD, 0,3%, do 4445 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 4455 USD.