W minionym roku oferowane na Starym Kontynencie otwarte fundusze akcji zyskały średnio 23%, podczas gdy fundusze lokujące w obligacje bądź waluty zarobiły przeciętnie 5,2% - wynika z wyliczeń agencji Bloomberga. Podobnej stopy zwrotu fundusze akcji nie osiągnęły ani razu w ciągu sześciu ostatnich lat, odkąd gromadzone są tego typu dane.
Wśród największych podmiotów najkorzystniej wypadł zarejestrowany w Luksemburgu Capital International Emerging Markets Fund (aktywa to 6,2 mld USD), który przyniósł posiadaczom jednostek zwrot w wysokości 35%.
Właśnie emerging markets, czyli rynki wschodzące, okazały się kluczem do sukcesu. W akcje z emerging markets inwestowało aż 15 spośród 20 najlepszych pod względem stopy zwrotu europejskich funduszy. Nic w tym dziwnego, skoro uważany za jeden z najlepszych barometrów koniunktury na rynkach wschodzących indeks MSCI Emerging Market zyskał w tym roku 29%, a najważniejszy benchmark akcji europejskich, Dow Jones Stoxx 50, wzrósł o 20%. Różnica jest wyraźna.
Największy z europejskich funduszy, European Growth Fund, zarządzany przez Fidelity International (jego aktywa wynoszą 25 mld USD), zyskał w tym roku 31% i znalazł się wśród dużych podmiotów tuż za Capital International EMF. Inwestował w Europie, a znakomity wynik zawdzięcza lokatom w papiery spółek naftowych - takich jak austriackiego koncernu OMV, które zdrożały ponad dwukrotnie.
Mniejsze i mniej popularne fundusze, o aktywach liczonych w milionach, a nie miliardach dolarów, osiągały stopy zwrotu wyrażane nawet trzycyfrowo. Zdecydowanie najlepszym okazał się Saudi Arabia Investment Fund, zarejestrowany na wyspie Guernsey. Zarobił 163%. Postawił m.in. na saudyjski sektor telekomunikacyjny i finansowy. Największą inwestycją w portfelu funduszu po pierwszym półroczu był Saudi Telecom, a branżą - banki, w tym Saudi British Bank, którego akcje przez rok zdrożały prawie trzykrotnie.