W Unii Europejskiej banki spółdzielcze powinny mieć kapitały nie mniejsze niż milion euro. W trakcie negocjacji akcesyjnych Polska uzyskała okres przejściowy. "Unijny" poziom ma być osiągnięty do końca 2010 r. Do końca 2005 r. - zgodnie z ustawą o funkcjonowaniu banków spółdzielczych - wszystkie BS-y były zobowiązane dojść do progu pół miliona euro. Kwotę tę przelicza się według kursu z końca ub.r. (4,079 zł). Gdyby przeliczenie następowało dziś (przy kursie 3,8598), minimalna wielkość funduszy wynosiłaby 1,93 mln zł. To oznacza, że BS-y mogłyby "zaoszczędzić" po blisko 110 tys. zł.
Jeszcze w połowie 2005 r. na 592 działające banki spółdzielcze drugiego progu kapitałowego nie spełniało 57 BS-ów, czyli nieco ponad 10%. Jak zamierzały dojść do ustawowego minimum? Według informacji Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego, w większości w grę wchodziło przeznaczenie na fundusze zysku za 2005 r., pożyczki podporządkowane od banków zrzeszających, a także zwrócenie się do własnych członków - o wpłaty i dopłaty wkładów członkowskich.
W przypadku najmniejszych banków te możliwości nie wchodziły jednak w grę. Dlatego kilka małych BS-ów musiało połączyć się z większymi bankami. Tak było na przykład w największym zrzeszeniu - Banku Polskiej Spółdzielczości, gdzie BS w Sokołowie Podlaskim przyłączył BS Suchożebry, a BS w Białej Rawskiej - bank z Brwinowa.
Czy wszystkim bankom spółdzielczym udało się spełnić kryterium kapitałowe? W GINB nie udało się nam wczoraj uzyskać informacji w tej sprawie. Według Justyny Szafraniec, rzeczniczki BPS, w tym zrzeszeniu nie ma ani jednego banku, który miałby fundusze własne mniejsze od wymaganego minimum.