Inwestycyjny guru Warren Buffett oraz analitycy dwóch największych banków handlujących na rynku walutowym: Deutsche Banku i Citigroup, dwanaście miesięcy temu zgodnie przewidywali, że "zielony" nie będzie dobrą inwestycją. Dolar miał osiągnąć dołek na poziomie 1,40 USD za euro. Zamiast tego wzrósł w 2005 r. o ponad 14%.
To nie była pomyłka, lecz prognoza przedstawiona zbyt wcześnie - twierdzą teraz Buffett i analitycy obu banków. Dolar był w ostatnich dniach notowany na poziomie 1,18 USD za 1 euro. Według Deutsche Banku, kurs ma wzrosnąć pod koniec przyszłego roku do 1,27 USD, a według ekspertów z Citigroup, nawet do 1,36 USD. Także trzeci z największych graczy z rynku walut - szwajcarski bank UBS - oczekuje osłabienia się amerykańskiego pieniądza (do 1,30 USD za euro).
Buffett konsekwentnie gra na zniżkę dolara od 2002 r. Twierdzi, że w sytuacji gdy amerykański deficyt handlowy bije rekordy (68,9 mld USD w październiku), krajowy pieniądz w końcu musi zacząć tracić wartość. Powiększający się deficyt oznacza bowiem, że większym popytem cieszą się waluty obce, bo to w nich trzeba płacić za sprowadzane towary. Bardzo wysoki wciąż jest także deficyt w rachunku bieżącym USA, który oprócz wymiany handlowej uwzględnia też przepływ usług, wydatki w turystyce i inwestycje. W I kw. zeszłego roku sięgnął rekordowych 198,7 mld USD. W III kw. był tylko minimalnie niższy i wyniósł 195,8 mld USD.
Sporo analityków do tych danych w ogóle nie przywiązuje uwagi. - Kto by się teraz martwił deficytem w rachunku bieżącym - mówi Christoph Seutterlin, cytowany przez Bloomberga trader walutowy z Bank Sarasin w Zurychu. - To czynnik poboczny. Dolar jest dobrą inwestycją, bo amerykańskie stopy procentowe rosną. I tak najprawdopodobniej zostanie - dodaje. W minionym roku Fed aż ośmiokrotnie podniósł główną stopę procentową, łącznie o 2 pkt proc., a bardziej restrykcyjną politykę prowadził tylko bank centralny Indonezji. W strefie euro stopy procentowe wzrosły tylko raz, o 0,25 pkt proc., Bank Japonii czwarty rok z rzędu utrzymał stopę zerową, a Bank Anglii obniżył oprocentowanie.
Także ekspert londyńskiego banku HBOS Steve Pearson, którego prognozy walutowe okazywały się ostatnio najtrafniejsze, twierdzi, że dolar będzie w 2006 r. drożeć. - Nastawienie do dolara stało się ostatnio zbyt negatywne - twierdzi. Oczekuje, że wkrótce to się zmieni i w konsekwencji na koniec przyszłego roku za 1 euro będzie trzeba zapłacić już tylko 1,08 USD (czyli amerykańska waluta zyska ok. 8%). Dolar ma się umocnić także do jena. Teraz 1 USD kosztuje 118 jenów, a według Pearsona, za rok będzie to już 125 jenów.