Indeks europejskich rynków wschodzących w 2005 roku wzrósł o ponad połowę (blisko połowę w przeliczeniu na dolary). Giełdy z Ameryki Łacińskiej poszły w górę o jedną trzecią, ale dodatkowych zysków przysporzyła aprecjacja walut. Na ich tle drugi rok z kolei słabo wypadły azjatyckie emerging markets. Po zwyżce o 5% w 2004 r. (12,2% w przeliczeniu na dolary), w 2005 r. zyskały jedną czwartą. Dla porównania giełdy w państwach rozwiniętych zyskały 9,5% (12,8% w dolarach) w 2004 r. i 13,8% (8,2% w dolarach).
Dobra passa rynków wschodzących była pochodną splotu trzech czynników - dużego zainteresowania globalnego kapitału tym regionem świata, jego tempem rozwoju oraz hossą na rynkach towarowych.
Rekordowy napływ kapitału
Według danych Emerging Portfolio - firmy badającej przepływy środków w 10 tys. funduszy inwestycyjnych, posiadających łączne aktywa 5 bln USD - w 2005 r. do podmiotów lokujących na rynkach wschodzących napłynęło ponad 19 mld USD, czyli blisko 5 razy więcej niż rok wcześniej. Odpowiadało to 9% aktywów tych funduszy, wynoszących aktualnie 250 mld USD. Pod tym względem rekordowy był 2003 rok, kiedy napływ "świeżych" pieniędzy zwiększył aktywa o 18,5% (pod względem wartości sięgnął 14,4 mld USD).
Równocześnie dało się zauważyć, że inwestorzy ograniczali wpłaty do podmiotów lokujących na wszystkich emerging markets (dostały 1,9 mld USD, co odpowiadało 2% ich aktywów), natomiast koncentrowali się na tych działających w poszczególnych regionach i krajach. Do funduszy inwestujących w Ameryce Łacińskiej napłynęło 3,9 mld USD nowych pieniędzy, co odpowiadało ponad połowie aktywów. W 2003 r. wpłaty przewyższyły wypłaty zaledwie o 436 mln USD, a w 2004 r. o niecałe 98 mln USD. Równocześnie saldo z dziewięciu kolejnych lat do końca 2004 r. zamyka się wciąż deficytem w wysokości 5 mld USD.