"Cały klucz do tego, czy warto poprzeć budżet, czy nie - z punktu widzenia np. PO - to jest problem, jakie poprawki zostaną uwzględnione: czy np. - tak jak my będziemy się starali przekonać partnerów - ten budżet będzie oszczędniejszy wobec władzy, czy będzie marnotrawił - w naszej ocenie - tak dużo pieniędzy na biurokrację, jak dotychczasowe budżety" - powiedział Tusk w wywiadzie dla "Sygnałów Dnia" w radiowej Jedynce.
"Dlatego ja bym nie wymachiwał szabelką, że my tutaj, nie czytając tego budżetu, będziemy go przekreślać, powalczymy o poprawki. Jeśli uznamy, że coś tam udało się sensownego z punktu widzenia interesów kraju wygrać, to poprzemy budżet. Ale wydaje mi się to rzeczywiście mało prawdopodobne" - dodał przewodniczący PO.
Trzecie czytanie projektu budżetu na 2006 rok w Sejmie zaplanowano na sobotę, 14 stycznia. Drugie czytanie ma odbyć się na posiedzeniu izby rozpoczynającym się w środę, 11 stycznia.
Tusk powiedział, że ma nadzieję, iż plotka o tym, że Prawo i Sprawiedliwość (PiS), zmierzając do wcześniejszych wyborów, może zagłosować przeciwko swojemu budżetowi nie sprawdzi się.
Przedstawiciele cieszącego się rosnącym poparciem w sondażach PiS, w tym premier Kazimierz Marcinkiewicz, nie wykluczali, że w przypadku nieuchwalenia budżetu na 2006 rok prezydent Lech Kaczyński mógłby rozwiązać parlament i ogłosić nowe wybory wiosną.