Zdaniem wielu inwestorów, nadal będą sprzyjały temu regionowi warunki makroekonomiczne. Rosnący eksport systematycznie poprawia wyniki finansowe spółek i zachęca miejscowych konsumentów do zwiększania wydatków. Andrew Marshall jest szefem analityków w londyńskim biurze Gartmore Investment Management. Firma ta zainwestowała ponad 1,5 mld USD w akcje spółek z emerging markets i uważa, że papiery w takich krajach jak Korea Południowa czy Rosja wciąż są okazją w porównaniu z akcjami w innych krajach. - Rzecz w tym, że mimo silnego wzrostu, który obserwowaliśmy, emerging markets nadal są tańsze. Prognozy są dobre, bo rosną zyski tamtejszych spółek. Spodziewamy się kolejnego roku przewagi nad rynkami krajów rozwiniętych - powiedział Marshall agencji Bloomberga.
Tempo wzrostu gospodarczego emerging markets ma w tym roku sięgnąć 5,5% w porównaniu z 3,7% przewidywanymi dla całego świata - prognozuje UBS. Ósmy z rzędu rok rozwoju ma odnotować rosyjska gospodarka, a wzrost wydatków konsumpcyjnych będzie tam sprzyjał zaciąganiu kredytów. OECD przewiduje, że produkt krajowy brutto Rosji zwiększy się w tym roku o 5,7%. Sberbank, największy w Rosji bank detaliczny, spodziewał się w ubiegłym roku wzrostu zysku o 60%, do 2,1 mld USD. Kurs akcji tej spółki w ubiegłym roku wzrósł prawie trzykrotnie w przeliczeniu na dolary, co walnie, oprócz firm naftowych, przyczyniło się do wzrostu indeksu o 83%.
Największym rynkiem wschodzącym pod względem wartości akcji jest Korea Południowa. Tamtejszy indeks Kospi wzrósł o 54% i zakończył 2005 r. na historycznym maksimum. Akcje Samsunga, największego w Azji producenta konsumpcyjnej elektroniki, zwyżkowały o 46%. Mimo tak pokaźnego wzrostu, średnie C/Z dla prognozowanych zysków spółek wchodzących w skład indeksu MSCI Emerging Markets wynosi 14, podczas gdy dla firm z indeksu obejmującego rynki rozwinięte wskaźnik ten sięga 16,7.
W tym ujęciu do najtańszych krajów zaliczana jest Brazylia. Średnie C/Z dla spółek z indeksu Bovespa wynosi 9,5. Wskaźnik ten w ujęciu dolarowym wzrósł w ubiegłym roku o 46%. - Nie ma najmniejszych powodów do sprzedaży akcji spółek z tego regionu, bo większe zyski idą tam w parze ze wzrostem kursów - powiedział Mark Mobius, który zarządza 22 mld USD ulokowanymi w akcje z emerging markets przez Templeton Asset Management. Fundusz ten ma m.in. uprzywilejowane akcje spółki Bradesco, największego niepaństwowego brazylijskiego banku. Papiery te zdrożały w minionym roku o 140%, a w III kwartale zysk spółki prawie podwoił się. Mobius największe nadzieje na ten rok pokłada w Chinach, których giełdy jako jedne z trzech emerging markets ub.r. zakończyły na minusie. Dwa pozostałe to Malezja i Wenezuela.
Bloomberg