Na poprzednich trzech tegorocznych sesjach mieliśmy w czasie dynamicznej zwyżki tylko takie "korekty w biegu", które były paliwem do kolejnego wzrostu. Tak samo trzeba patrzeć na całą wczorajszą sesję konsolidacji. Inwestorzy realizowali dziś zyski i powoli przyzwyczajali się do akceptowania nowych poziomów cenowych. Jeśli w piątek ta korekta nie zostanie pogłębiona, to kolejne grono inwestorów przekona się, że nawet na tak wysokich poziomach nie ma teraz żadnej podaży i wzrost musi zakończyć się albo euforycznym wyskokiem, albo gwałtownym zaskakującym załamaniem spowodowanym zapewne naśladowaniem odwrotu zagranicznych funduszy z rynków wschodzących. Na najbliższe sesje nie ma na razie na horyzoncie wydarzenia, które mogłoby to spowodować.

Proszę tylko nie zrozumieć, że widzę jedynie wzrosty i totalną bezkarność funduszy. Poziomy w przypadku niektórych spółek stają się nieco abstrakcyjne, ale na obecnym etapie nie fundamenty rządzą na GPW, a przepływy kapitału. Przepływy kapitału zarówno wśród krajowych instytucji (TFI), jak i zagranicy inwestującej na emerging markets. A z każdej strony gotówki jest w nadmiarze. Przy takim układzie prognozowanie zachowania rynku jest bardzo utrudnione i najlepiej skoncentrować się wtedy na jego bieżącej ocenie, jedynie reagując na pojawiające się sygnały sygnalizujące zmianę trendu. Na razie sytuacja wygląda tak, że "sky is the limit", a z punktu widzenia AT naiwny optymizm porzucić można najwcześniej dopiero po zejściu WIG20 pod poniedziałkowy dołek. Warto też zauważyć, że to teraz pierwsze ważne (38,2%) zniesienie fali wzrostowej rozpoczętej na przełomie października i listopada. Jak widać, jest dużo miejsca na bezpieczną korektę, która nie byłaby jeszcze sygnałem zakończenia trendu wzrostowego.