Firma doradcza Grant Thornton zapytała w listopadzie 250 właścicieli polskich średnich przedsiębiorstw - najczęściej rodzinnych - jakie widzą przed sobą perspektywy gospodarcze. Okazało się, że 26% więcej respondentów optymistycznie patrzy na możliwości dalszego rozwoju. W badaniu przeprowadzonym w 2005 r. ów "wskaźnik optymizmu" wyniósł 21%, w 2003 r. był jeszcze ujemny (-32%). Na podstawie podobnych analiz w 30 krajach powstał ranking "optymizmu", w którym Polska zajmuje wciąż odległe, 18. miejsce. Wyprzedzamy jednak m.in. Hiszpanię, Wielką Brytanię czy Francję. - Po raz pierwszy polscy przedsiębiorcy są bardziej optymistyczni, niż ich koledzy w Unii Europejskiej - przyznaje Andrzej Kinast, prezes GT.

Coraz więcej średnich firm oczekuje wyższych obrotów (jest ich o 50% więcej niż tych, które spodziewają się spadków). Ma to m.in. związek ze wzrostem znaczenia eksportu. Przychody z zagranicznych rynków osiągał w ubiegłym roku ponad co drugi badany. Firmy liczą, że mimo silnego złotego, zdołają zdobyć kolejne rynki (31% więcej optymistów niż pesymistów). To wszystko pozwala przedsiębiorcom prognozować wzrost rentowności oraz - choć nieco ostrożniej - wzrost zatrudnienia.

GT przebadał także, co przeszkadza polskim firmom w rozwoju. 72% respondentów wskazało na wadliwe regulacje prawne i biurokrację. To zresztą najczęstsza bariera w planach ekspansji na świecie (wymieniło ją 36% badanych). Oprócz tego 40% badanych Polaków wskazało na trudności z pozyskaniem kapitału i koszty finansowe (w tym koszty prowizji bankowych). Na świecie tylko 20% właścicieli firm ma z tym problemy. Firmy w krajach takich jak Australia, Kanada, Nowa Zelandia i Hiszpania sygnalizują braki wykwalifikowanej siły roboczej. Kraje Azji Południowo-Wschodniej (szczególnie Tajwan) obawiają się konkurencji ze strony ekspansywnych firm.

GT nie bez powodu koncentruje się na badaniu średnich, rodzinnych firm. - Typowy biznes tej wielkości stoi na progu przejścia z rodzinnego zarządzania na zaangażowanie wyspecjalizowanego zarządu. Taki moment zmusza do głębszego zastanowienia się, jakie są perspektywy dalszej ekspansji - tłumaczy A. Kinast. Doradcy liczą na to, że takie właśnie firmy kreślą trafniejsze prognozy na przyszłość.