Problemy ze znalezieniem doświadczonej kadry ma Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty. Z ważnego Departamentu Rynku Telekomunikacyjnego odeszło tam w ostatnich dwóch latach 7 doświadczonych osób. Pracują u prywatnych operatorów albo w kancelariach prawnych, obsługujących telekomy. Ogólne zatrudnienie w DRT wzrosło w tym samym czasie o 21 osób. Jest to jednak głównie "świeży narybek". - Większość to młodzi pracownicy po studiach, którzy przez wiele miesięcy muszą nabywać doświadczenie, szczególnie w prowadzeniu postępowań międzyoperatorskich i pisaniu decyzji - przyznaje Jacek Strzałkowski, rzecznik URTiP.
Specjaliści od finansów
poszukiwani
Problemy z utrzymaniem wykwalifikowanych osób ma także Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Szczególnie dotkliwe braki ma zwłaszcza pion zajmujący się inżynierią finansową. W ciągu ostatnich dwóch lat odeszło z niego 13 osób. - Ci lepsi zrezygnowali sami - przyznaje Piotr Janczewski, do 19 grudnia ubiegłego roku zastępca Generalnego Dyrektora nadzorujący ten pion. Odchodzący ze znalezieniem pracy nie mają raczej problemów. Dowodzą tego losy np. byłego szefa GDDKiA, Dariusza Skowrońskiego, który po dymisji wrócił na dyrektorskie stanowisko w Budimeksie - jednym z liderów branży drogowej. Tyle tylko, że brak specjalistów powoduje m.in., że GDDKiA nie jest w stanie prowadzić negocjacji z koncesjonariuszami autostrad i międzynarodowymi bankami. Ratuje się, zatrudniając konsultantów prywatnych. Nie zawsze rzetelnych, jak wykazują raporty NIK.
Obrotowe drzwi Komisji
Sporej fluktuacji kadr doświadcza Komisja Papierów Wartościowych i Giełd. W 2004 r. odeszło z niej 46 osób, w 2005 r. - 26 (na 175 zatrudnionych). Część na emeryturę. - Nie ma co ukrywać, że średnia płaca na rynku jest wyższa niż w Komisji i zdarza się, że ludzie odchodzą do większych pieniędzy - przyznaje Łukasz Dajnowicz, rzecznik prasowy KPWiG. Jego zdaniem, typowym zjawiskiem dla nadzoru giełdowego jest także kilkakrotna zmiana pracy z sektora publicznego na prywatny, i na odwrót. - W USA nazwano to nawet fenomenem "obrotowych drzwi" - dodaje. Dobrym przykładem jest były wiceprzewodniczący KPWiG Zbigniew Mrowiec. Pracował w Komisji w latach 90., po czym odszedł do kancelarii prawnej (ostatecznie Dewey Ballantine). Wrócił do nadzoru w 2004 r. Ostatnio złożył dymisję i ponownie trafił do kancelarii.