- Rynki traktują nową minister jak kotwicę dla finansów publicznych. Wierzą, że - w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki - będzie pilnować budżetu - mówi Artur Wróbel, diler walutowy w Banku Handlowym. W poniedziałek rano za euro płacono 3,8 zł, mniej niż w piątek na zamknięciu rynku. W ciągu dnia kurs spadł do 3,76 zł, czyli o ponad 1%. - Złoty pociągnął w górę inne waluty naszego regionu - mówi A. Wróbel.

Przypomina jednak, że aprecjacja naszego pieniądza trwa już od dłuższego czasu, a nominacja Z. Gilowskiej tylko umocniła ten trend. - Mamy napływ środków na emerging markets i do naszego regionu. Nastroje podgrzewa też oczekiwana przez inwestorów wymiana części środków ze styczniowej emisji polskich euroobligacji na rynku - twierdzi diler BH.

Pozytywnie na zmianę na stanowisku ministra finansów zareagowały też polskie obligacje. - Od samego rana mieliśmy szał zakupów, przerywany tylko chwilową realizacją zysków - mówi Maciej Słomka, szef dilerów obligacji w banku Pekao. - Nastrojów nie popsuła nawet informacja o sporej podaży obligacji na przetargu w najbliższą środę - dodaje. Ministerstwo Finansów podało wczoraj, że wystawi na aukcji papiery o wartości 2,8 mld zł. W poniedziałek rentowność obligacji 5-letnich spadła do 4,69%, z 4,83% w piątek na zamknięciu rynku.