O potencjalnej ofercie przejęcia easyJet mówi się coraz głośniej. Wczoraj plotki na ten temat sprawiły, że kurs drugich co do wielkości tanich linii lotniczych w Europie poszybował na giełdzie w Londynie o ponad 7%. Nie bez wpływu pozostał też fakt zatrudnienia przez easyJet amerykańskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs do - jak spekuluje brytyjska prasa - obrony przed przejęciem.
FL Group jest właścicielem krajowych linii lotniczych Icelandair. Od jakiegoś czasu skupuje też papiery easyJeta. Na tyle skutecznie, że teraz jest już drugim co do wielkości udziałowcem - ma 16,2% papierów.
Większym pakietem może się pochwalić jedynie Stelios Haji-Ioannou, założyciel i twórca potęgi easyJeta, który za pośrednictwem spółki holdingowej easyGroup ma ok. 40% akcji. Na razie jednak nie myśli o sprzedaży papierów. - Uważam, że firma ma nadal duży potencjał - stwierdził wczoraj Stelios. - Nie jestem ani o jotę bliżej do sprzedania (papierów) niż ktokolwiek inny - dodał.
- easyJet to największy i najlepszy ze wszystkich biznesów Steliosa i na pewno nie odda on go za niską cenę - stwierdził Geoff van Klaveren, cytowany przez Bloomberga analityk z londyńskiego Exane BNP Paribas. Pod marką easy działają m.in. hotele, wypożyczalnie samochodów i sieć telefonii komórkowej.
Stelios przyznał jednak, że przygląda się FL Group jako potencjalnemu nowemu właścicielowi swoich linii. - Interesuje mnie, do kogo trafiłaby licencja na używanie marki easyJet. Po prostu za mało pracy włożyłem, by zdecydować, czy FL Group byłaby do tego dobra, czy nie - stwierdził.