Pod znakiem rekordów zaczął się nowy rok na rynku surowców. Już pierwszego dnia handlu - czyli w zeszły wtorek 3 stycznia - wskaźnik CRB Futures, śledzący zmiany cen 19 surowców i towarów z giełd w Nowym Jorku i Chicago, wzrósł do 336,37 pkt i przebił zeszłoroczny szczyt z końca sierpnia (336,2 pkt). Tym samym znów znalazł się zaledwie dziesięć punktów od rekordu wszech czasów z listopada 1980 r.

Nowe maksima wskaźnik zanotował jeszcze w środę i piątek - na koniec tygodnia wyniósł już 339,47 pkt.

Wśród "składników" CRB Futures w nowym roku najmocniej poszły w górę notowania towarów spożywczych (wskaźnik CRB Softs), takich jak kakao czy sok pomarańczowy. Zdrożały one przeciętnie o 4,8%. Prawie tak samo mocno wzrosły jednak też ceny metali szlachetnych (CRB Precious) - podskoczyły średnio o 3,7%.

Za uncję złota płacono w piątek już 541,2 USD, czyli najwięcej od 1981 r. Wczoraj przez chwilę cena była nawet jeszcze kilka dolarów wyższa (po kilku godzinach sesji w Nowym Jorku spadła do 537,5 USD). Inwestorzy kupują kruszce w obawie przed wzrostem inflacji, chcąc w ten sposób zabezpieczyć swoją siłę nabywczą. Kruszce stały się modnym sposobem na dywersyfikację portfeli inwestycyjnych.

Za sprawą miedzi drożeją też surowce z grupy przemysłowych (CRB Industrials). Wczoraj cena miedzi ustanowiła nowy historyczny rekord na poziomie 2,11 USD za funt (o 1,3% więcej niż w piątek). Powodem jest trwający już tydzień strajk w kopalniach chilijskiej spółki Codelco, największego producenta metalu na świecie.