W ciągu całej wczorajszych sesji popyt na akcje krakowskiej spółki budownictwa przemysłowego zdecydowanie przewyższał podaż papierów. W rezultacie na zamknięciu sesji jeden walor wyceniono na 7,4 zł, czyli o 27,6% wyżej niż w środę. Właściciela zmieniło ponad 323 tys. akcji (11% kapitału), najwięcej w 7-letniej historii giełdowej Naftobudowy. Spółka tymczasem nie opublikowała żadnego komunikatu. Ostatnie mówiły o podpisaniu znaczących kontraktów (ich łączna wartość to prawie 11 mln zł), ale są znane od grudnia.
Prezes: nie wiem dlaczego
- Nie znam bezpośredniej przyczyny tak gwałtownego wzrostu zainteresowania firmą - komentuje Krzysztof Diduch, prezes Naftobudowy. Wydarzeniem, które zapewne miałoby pozytywny wpływ na notowania krakowskiego przedsiębiorstwa, jest uprawomocnienie się decyzji sądu o zatwierdzeniu układu spółki. Ale na to trzeba jeszcze poczekać. Sąd zatwierdził układ Naftobudowy w listopadzie, jednak dwóch drobnych wierzycieli złożyło zażalenia na postanowienie sądu. Firma nie otrzymała jeszcze informacji o terminie rozprawy, podczas której będą rozpatrzone.
Lepsze czasy już w cenie?
- Mogę jedynie wnioskować, że inwestorzy zaczynają doceniać działania restrukturyzacyjne prowadzone w spółce. Być może, mimo że teraz około 90% przychodów Naftobudowy narażonych jest na wahania euro, widzą już przyszłe efekty prowadzonych działań - zastanawia się K. Diduch.