Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) zamierza zobowiązać spółki do ujawniania
w corocznych sprawozdaniach szczegółów dotyczących nie tylko zasadniczego wynagrodzenia i premii dla osób pełniących najwyższe funkcje w firmach, ale także dodatkowych przywilejów, wynegocjowanych warunków odprawy i rozłożonych w czasie dodatkowych wypłat oraz świadczeń emerytalnych. Przepisy miałyby zacząć obowiązywać już w 2007 r. Wyjaśnienia dotyczące wynagrodzeń powinny być napisane w "zrozumiałym angielskim" - uważa SEC. Podobny wymóg językowej klarowności obowiązuje już w przypadku publikowania prospektów emisyjnych.
Spółki miałyby m.in. ujawniać corocznie całą sumę wypłacaną dyrektorowi generalnemu (CEO), dyrektorowi finansowemu (CFO) oraz trzem innym najlepiej opłacanym przedstawicielom najwyższego menedżmentu. Obecnie nie ma obowiązku ujawniania pensji CFO, chyba że należy on do grupy pięciu najlepiej uposażonych osób w firmie.
Eksperci oceniają, że zaledwie 25% spośród 500 największych amerykańskich spółek ujawnia dziś więcej informacji o zarobkach swoich dyrektorów niż nowe propozycje SEC. - Właściwie nie ma korporacji, która zrobiła już wszystko w tej sprawie - twierdzi w "Wall Street Journal" Jesse Brill, prawnik z San Francisco, który prowadzi portal internetowy CompensationStandards.com. Dzięki nowym przepisom akcjonariusze uniknęliby nieprzyjemnych niespodzianek przy rozstawaniu się z dyrektorami spółek.
Nie brakuje jednak głosów, że zaostrzenie przepisów może przynieść efekt odwrotny od zamierzonego. Ujawnienie wszystkich szczegółów pakietu wynagrodzeń może wywołać zjawisko licytacji wśród dyrektorów, którzy widząc, ile dostają inni, sami staraliby się wynegocjować jak najlepsze świadczenia.