Estonia i Litwa walczą o utrzymanie poziomu inflacji poniżej "klubowego limitu" - 3%. Te dwa kraje bałtyckie, razem ze Słowenią, planowały wprowadzić euro od stycznia 2007 roku.
"Tylko była republika Jugosławii, Słowenia, jest pewna, że dołączy do obszaru euro w wyznaczonym sobie terminie" - pisze dziennik, powołując się na urzędników unijnych.
Gazeta przypomina, że nowe kraje członkowskie Unii Europejskiej są zobowiązane do dołączenia do unii walutowej, kiedy będą gotowe. "Wczesne wejście do klubu jest postrzegane w wielu stolicach jako ostateczna oznaka transformacji z grona gospodarek komunistycznych do rynkowych" - pisze gazeta.
"FT" przypomina, że unijny komisarz ds. gospodarczych i walutowych Joaquin Almunia zapowiedział ścisłe przestrzeganie warunków dołączania do, liczącej obecnie 12 krajów, strefy wspólnej waluty. Zgodnie z Traktatem z Maastricht, wszystkie kraje członkowskie UE powinny docelowo wejść w skład unii walutowej. Tylko Wielka Brytania i Dania wynegocjowały tzw. formułę opt-out, która zezwala na samodzielny wybór waluty.
Przed zmianą lokalnej waluty na euro, dokonujący operacji kraj musi spełniać kryteria z Maastricht: m.in. mieć inflację nie wyższą niż o 1,5 pkt proc. od średniej stopy w trzech krajach UE, gdzie była najniższa oraz utrzymywać długoterminowe stopy procentowe na poziomie nie przekraczającym o więcej niż o 2 pkt proc. średnie oprocentowanie w trzech krajach UE o najniższej inflacji. Ponadto dług publiczny nie może przekraczać 60% PKB, a deficyt budżetowy - 3% PKB.