Rząd zaktualizował wczoraj program konwergencji - dokument zawierający prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego, inflacji, deficytu i długu budżetu. Na podstawie takich dokumentów Komisja Europejska ocenia, czy kraje członkowskie nie prowadzą zbyt rozrzutnej polityki fiskalnej. Od akcesji Polska ma problem z poziomem deficytu. Unijne kryteria mówią, że nie powinien przekraczać 3% PKB.
Okazuje się, że w ubiegłym roku deficyt sektora instytucji rządowych (ten, który interesuje UE), po raz pierwszy od 2000 r., spadł poniżej tego poziomu (do 2,9% PKB). Dług liczony według metodologii unijnej osiągnął zaledwie 41,9% (5,1 pkt proc. mniej niż przewidywano). Ten spadek nie jest jednak wyłącznie zasługą rządu, choć ubiegłoroczny deficyt okazał się sporo niższy od zaplanowanego w budżecie (miało być 35 mld zł, będzie ok. 30 mld zł). Duże znaczenie dla spadku udziału długu w PKB miał wzrost wartości złotego, który obniżył wysokość zagranicznej części polskich zobowiązań. Pozytywnie i na dług, i na deficyt wpłynęło też przeszacowanie wielkości PKB, jakiego dokonał niedawno GUS. Zwiększył się on aż o 40 mld zł.
Jednak ubiegłoroczny wynik nie oznacza, że Polska już nie będzie mieć kłopotów z deficytem. Wprost przeciwnie - od 2007 roku znowu będzie przekraczać wymagany poziom 3% PKB. W tym roku unijny urząd statystyczny (Eurostat) przestanie bowiem stosować korzystną dla Polski zasadę zaliczania Otwartych Funduszy Emerytalnych do sektora finansów publicznych. Oznacza to, że w 2007 r. deficyt zostanie powiększony o większą część transferów z ZUS do OFE, wynoszących około 1,5-1,9% PKB. Większą, bo w ubiegłym roku Unia zgodziła się, aby nasz kraj odpisywał sobie od deficytu część pieniędzy przesyłanych do funduszy emerytalnych. Wydaje się więc, że rząd zrezygnował z prób namówienia unijnych statystyków do utrzymania korzystnych dla Polski zasad rozliczania OFE. Wcześniej przedstawiciele Ministerstwa Finansów zapowiadali, że będą chcieli wrócić do negocjacji z Brukselą w tej sprawie.
W lutym, najpóźniej w marcu, Komisja Europejska wyda opinie nt. programów zgłoszonych przez kraje członkowskie. KE często ma zastrzeżenia. W ubiegłym roku stwierdziła np., że prognoza wzrostu gospodarczego Polski na 2007 r. (5,6%) jest zbyt optymistyczna. Podobnie oceniła założenia dotyczące wykonania budżetu. Rząd przyjął bowiem, że wdrażany będzie oszczędnościowy plan Hausnera, który nie znalazł ostatecznie poparcia w Sejmie.