Bardzo niekorzystnie dla posiadaczy akcji rozpoczęła się wczorajsza sesja na rynku kasowym GPW. WIG20 wystartował z 60-pkt luką bessy, tuż poniżej wsparcia wyznaczanego przez minima sesji z 13 i 16 stycznia (2774-2776 pkt). Znaczną przecenę największych spółek część inwestorów wykorzystała do kupna ich akcji, dzięki czemu notowania WIG20 dość szybko wzrosły z 2769 pkt do 2785 pkt i przez większą część dnia kurs poruszał się właśnie w okolicy tego poziomu. W ostatniej godzinie notowań byki jednak zdecydowanie zaatakowały, dzięki czemu WIG20 podskoczył do 2809 pkt i zakończył dzień tylko 0,8-proc. zniżką.

Po raz kolejny udało się więc obronić krótkoterminowe wsparcie, które na wysokości 2765 pkt tworzy luka hossy z 4 stycznia oraz najszybsza linia trendu wzrostowego. Kupujący nie zdołali jednak domknąć utworzonej na otwarciu sesji luki bessy, a to nie pozwala odtrąbić końca korekty. O tym będzie można mówić dopiero, gdy kurs wzrośnie powyżej 2831 pkt. Wtedy doszłoby do wybicia indeksu w górę z klina zniżkującego, który właśnie tworzy się na wykresie godzinowym. Biorąc pod uwagę wysokość fali wzrostowej, która poprzedziła tę formację, można szacować, że po przekroczeniu oporu WIG20 wzrośnie do 3000 pkt.

Takiego scenariusza nie wykluczają krótkoterminowe wskaźniki techniczne. Te w większość wypadków opuściły już strefy wykupienia i znalazły się na poziomach, przy których - począwszy od listopada ubiegłego roku - kończyły się spadkowe korekty. Mniej optymistycznie prezentują się wskaźniki średnioterminowe, które w strefach wykupienia powoli zmieniają trend na spadkowy. Jednak nawet gdy wygenerują sygnały sprzedaży, to z pozbywaniem się akcji warto będzie poczekać do pierwszych sygnałów sprzedaży wygenerowanych przez sam WIG20. Takie zalecenia pojawią się, gdy indeks blue chips spadnie poniżej 2765 pkt. Wtedy bardzo prawdopodobna będzie przecena do średnioterminowej linii hossy, która razem ze wsparciem tworzonym przez szczyt z października 2005 r. znajduje się tuż powyżej 2575 pkt.