Emerytowany Greenspan będzie należeć do najbardziej rozchwytywanych prelegentów, dołączając do takich postaci, jak były prezydent Bill Clinton, były szef General Electric Jack Welch czy były burmistrz Nowego Jorku Rudolph Giuliani.
Kadencja prezesa upływa z końcem stycznia. Już teraz szef Fedu zasypany jest ofertami publicznych wystąpień, najczęściej podczas uroczystych bankietów i kolacji. Jego przemówienia koordynować będzie Washington Speakers Bureau (WSB), jedna z najbardziej prestiżowych agencji w stolicy USA, opiekująca się m.in. byłym sekretarzem stanu Colinem Powellem. Dzięki pomocy profesjonalistów, Greenspan, który w marcu kończy 80 lat, będzie mógł wybierać najlepsze oferty i skoordynować plany podróży.
Według źródeł zbliżonych do WSB, szef Fed będzie mógł domagać się nawet 150 tysięcy dolarów za jedno wystąpienie. Jego roczna pensja jako prezesa amerykańskiego banku centralnego wynosi 180 tys. USD.
Na biurku Greenspana piętrzą się także oferty pracy jako konsultanta oraz propozycje wejścia do rad nadzorczych prestiżowych spółek. Jednak według wewnętrznych przepisów Rezerwy Federalnej, będzie mógł je rozpatrzyć dopiero po oficjalnym odejściu z urzędu.
Greenspan zapewne w wyborze nowych zajęć po odejściu z Fedu nie będzie kierować się tym, ile może jeszcze zarobić. Zgodnie z oświadczeniami majątkowymi, razem z żoną Andreą Michell, znaną reporterką telewizyjną (która także ma kontrakt z WSB), posiada wielomilionowe inwestycje. Prezes nie ukrywa też, że po odejściu ze stanowiska chce skupić się przede wszystkim na napisaniu książki, która będzie opisywać jego 50 lat doświadczeń jako ekonomisty oraz kierowania przez 18 lat największym bankiem centralnym świata.