Minister finansów Zyta Gilowska zapowiedziała, że resort nie zmieni radykalnie dotychczasowej polityki wymiany walut z zagranicznych emisji obligacji. Chodzi o środki, które trafiały na rynek, przyczyniając się do umocnienia złotego. Ale jest to przedmiot "starannych dyskusji" - powiedziała w wywiadzie dla Reutera Zyta Gilowska, minister finansów. Stwierdziła też, że "są inne opcje niż obecny reżim kursowy i przemyślenia nad nimi trwają". Czy to zapowiedź odejścia od płynnego kursu złotego wprowadzonego w 2000 r.?
Tylko interwencja
- Traktuję tę wypowiedź po prostu jako słowną interwencję pani minister - stwierdził Urban Górski, ekonomista Banku Millennium. - Przy obecnym kształcie polityki pieniężnej zmiana jest mało prawdopodobna. Prowadzona przez RPP polityka bezpośredniego celu inflacyjnego jest spójna tylko z kursem płynnym. Nie zmienia to faktu, że rada dopuszcza interwencje na rynku walutowym, chociaż od wielu lat bank centralny ich nie prowadzi - dodał Górski.
Piotr Bielski, ekonomista Banku Zachodniego WBK, przypomina, że obecny kurs płynny mógłby zostać zastąpiony przez kurs sztywny albo przedział wahań. - System zarządu walutą albo sztywnego kursu wydaje się mało prawdopodobny, bo przy obecnym stanie polityki fiskalnej wiązałoby się z nim duże ryzyko - zwrócił uwagę analityk.
- Można sobie wyobrazić wprowadzenie zamiast płynnego kursu tzw. węża walutowego, w którym byłby z góry określony przedział dopuszczalnych wahań złotego. Dzięki temu istniałaby granica umacniania się złotego, co mogłoby być korzystne dla eksporterów. Przedział wahań również ma jednak wady. To prowokacja dla inwestorów - ocenił Bielski.