Na przedostatniej sesji kolejnego tygodnia hossy kontrakty terminowe ustanowiły w cenie zamknięcia nowe maksimum. Zwyżce towarzyszył duży obrót potwierdzający sygnał kupna. Obserwacja samego wykresu i analiza techniczna ostatniego zachowania kontraktów na WIG20 nie budzi raczej obaw co do przyszłego trendu. Ruch wzrostowy jest na tyle dynamiczny, że kolejny raz średnia krocząca z 15 sesji wystarczyła do zatrzymania korekty. Czy aby jednak optymizm graczy nie jest przesadzony? Nawet jeśli założyć, że "zła" polityka jest już w cenach, to czy przypadkiem sam rynek nie daje pierwszych negatywnych sygnałów? Nie mam na myśli bazy, która po chwilowym wyzerowaniu znów stała się wyraźnie dodatnia (ok. 40 pkt), ale bardziej generalny obraz rynku.
Zakładam, że trwa na nim właśnie euforia, bo przy obecnych czasach i dosyć już dużej kapitalizacji naszej giełdy, to nie oczekiwałbym euforii ze skokami WIG20 o 5 czy 7%. Potwierdzają to spekulacyjne "wyskoki" cen wielu małych spółek i bardzo silny trend wzrostowy w sektorze najmniejszych przedsiębiorstw, co najlepiej oddaje hiperbola na indeksie WIRR.
Po przeciwnej stronie jest praktycznie minimalne osłabienie złotówki, co oznacza, że kapitał zagraniczny pozostaje spokojny. Więcej pozytywów nie widzę, bo nawet dzienny MACD dał taki sygnał sprzedaży, jakiego nie było od września ubiegłego roku. Wówczas cena kontraktów obniżyła się o ponad 10%, ale wtedy na rynku na pewno nie było tak ogromnego optymizmu. Ciekawe w tym kontekście jest zachowanie innego wskaźnika - Ultimate, który w tym tygodniu dał dwa kolejno następujące po sobie fałszywe sygnały sprzedaży. Dlatego uważam, że w krótkim terminie długie pozycje można zamykać dopiero po przełamaniu SK-15 w cenie zamknięcia dnia. Nawet wtedy nie otwierałbym krótkich pozycji, bo ryzyko długiego (ale nie jednorazowo dużego) spadku jest bardzo małe.