Do 2007 r. prace związane z budownictwem opodatkowane są u nas 7-proc. VAT. Do tego czasu przyznano nam prawo do stosowania obniżonej stawki. Z zasady w UE obowiązuje w tym przypadku stawka podstawowa. Polski rząd wielokrotnie jednak zapowiadał, że będzie walczył o niższy podatek. Jedną z możliwości byłoby traktowanie budownictwa mieszkaniowego jako tzw. budownictwa socjalnego. W przypadku tego ostatniego Unia pozwala na niższe stawki. Tylko jak wytłumaczyć, że wszystkie powstające mieszkania chcemy traktować jak lokale dla ubogich?
Ministrowie finansów UE mają jutro ustalić ostateczne zasady stosowania zredukowanego VAT. Najwyższy czas, ponieważ od stycznia nie wiadomo, jak np. traktować tzw. usługi pracochłonne (np. restauracyjne). - Komisja będzie naciskać na zawarcie kompromisu. Formalnie przekroczyliśmy przecież czas na jego zawarcie. W tym jednak przypadku oczekujemy na propozycję porozumienia, jaką przedstawi prezydencja austriacka - mówi Maria Assimakopoulou, rzecznik László Kovácsa, komisarza UE ds. podatków i unii celnej.
Trudno jednak oczekiwać, aby Austria, która nie ustanowiła preferencyjnej stawki na własne budownictwo socjalne, przystała na polskie argumenty. Dla nas sojusznikami może być Hiszpania (4-proc. VAT na ten typ budownictwa) czy Włochy (stawki 3 i 10%).
Sprzymierzeńcem Polski jest także Komisja Europejska. Już podczas poprzednich negocjacji przyznała, że powrót do normalnych stawek oznacza dalszy wzrost cen mieszkań, a ponadto odbije się negatywnie na rynku pracy. Bruksela oszacowała, że wygaśnięcie okresu przejściowego na stosowanie niższego VAT-u w budownictwie (z końcem 2005 r. wygasł w Belgii, Francji, Holandii, Portugalii,Wielkiej Brytanii oraz we Włoszech; w 2007 r. kończy się, prócz Polski, dla Litwy, Czech i Słowenii) zagraża utratą 250 tys. miejsc pracy.
Resort finansów odmówił odpowiedzi, jaką strategię opracował na jutrzejsze negocjacje.