- Według naszych szacunków, w ujęciu miesięcznym sprzedaż wzrosła o 24%. W grudniu zawsze mamy do czynienia z wynikami znacznie lepszymi niż w poprzednich miesiącach. Rok wcześniej wzrost również przekraczał 20%. - powiedziała Agnieszka Decewicz, ekonomistka Banku Pekao. Mimo to koniec 2004 r. był w ujęciu rocznym dość słaby, o czym zdecydował kilkudziesięcioprocentowy spadek sprzedaży samochodów. Tylko odwrócenie trendu w motoryzacji na koniec 2005 r. dawałoby szanse na wyraźną poprawę sprzedaży detalicznej.
A. Decewicz zwróciła uwagę, że ubiegłoroczny grudzień był specyficzny - zdecydowanie zwiększyły się zakupy artykułów budowlanych, związane z wygasaniem ulgi budowlanej. Dane o sprzedaży detalicznej będą pierwszą informacją statystyczną, która pomoże w ocenie skali tego zjawiska. Do tej pory o wzroście popytu świadczyły tylko kolejki w sklepach budowlanych.
Na inny czynnik zwraca uwagę Michał Dybuła, ekonomista BNP Paribas. - Wydatki konsumentów były wyższe, bo ludzie mieli do dyspozycji więcej pieniędzy niż przed rokiem. Świadczy o tym bardzo wysoki wzrost płac w październiku i listopadzie ub.r. - zaznaczył Dybuła. - Poza tym same sieci handlowe mówią, że sprzedaż wyraźnie wzrosła - dodał.
GUS poinformuje o dynamice sprzedaży detalicznej jutro. Jutro też pojawią się oficjalne dane na temat stopy bezrobocia w grudniu. Do tej pory znaliśmy jedynie szacunki ministerstwa pracy, według którego odsetek osób bez pracy zwiększył się z 17,3% w listopadzie do 17,6%. Również jutro NBP poda dane na temat inflacji bazowej w grudniu. Ekonomiści są zdania, że jej główny wskaźnik - inflacja netto - był taki sam, jak miesiąc wcześniej (czyli 1,1%), co potwierdza brak presji na wzrost cen w gospodarce.