Elżbieta Sjoeblom rzadko inwestuje samodzielnie. "Szefem operacyjnym" transakcji giełdowych jest jej syn i pełnomocnik Maciej Niebrzydowski. W ostatnich dwóch latach tylko przez dwa miesiące zlecenia składała E. Sjoeblom. Było to w lipcu i sierpniu 2005 r., kiedy Maciej Niebrzydowski przebywał w zakładzie karnym (odsiadywał resztę kary zasądzonej w 1998 r.).
Niebrzydowski inwestuje ostro i z typowym spekulacyjnym podejściem. Bywały okresy, kiedy przeprowadzał kilkaset transakcji dziennie. Spółki, w które inwestuje, nierzadko mają problemy finansowe i zaliczane są do ulubionych przez spekulantów. Swarzędz, Elektrim, Stalexport, Próchnik - to tylko przykłady z portfela.
Maciej Niebrzydowski twierdzi, że kilka spółek z portfela traktuje jako inwestycję długoterminową. Są to: Próchnik, Gant, Budopol oraz W. Kruk. Deklaruje też, że rzeczywiste zyski osiąga dzięki grze na kontraktach terminowych. W 2004 r., dzięki grze na giełdzie, zarobił dla matki 1,8 mln zł, z tego zapłacił ponad 300 tys. zł podatku (przesłał nam potwierdzenie wpłaty - poniżej). W 2005 r. Niebrzydowski zarobił najprawdopodobniej dużo więcej.
Wczoraj Elżbieta Sjoeblom oświadczyła, że chce, aby prokuratura oceniła transakcje dokonywane na jej rachunkach i poprosi o wszczęcie postępowania wyjaśniającego. Zadeklarowała współpracę ze wszystkimi organami, których postępowania mogą wyjaśnić sugerowane przez media wątpliwości dotyczące jej działalności na GPW. Chce jak najszybciej obalić tezę, że jej majątek pochodzi z nielegalnych źródeł, jak też uciąć spekulacje na temat manipulacji kursami akcji spółek, w których ma udziały.
W piątek majątek Elżbiety Sjoeblom, wyceniany rynkowo, zmniejszył się o kilkanaście milionów złotych. Wczoraj nastąpiło uspokojenie i odreagowanie. Akcje Ganta zyskały 35%, Próchnika straciły 2,2%, a Budopolu staniały o 6%.