Mocnym wybiciem zakończyła się dwutygodniowa konsolidacja notowań euro wobec dolara. Wspólna waluta zyskała w poniedziałek blisko półtora centa i kosztowała najwięcej od połowy września 2005 r. - 1,228 USD. Przełamanie bariery 1,22 USD, gdzie wypadało 61,8-proc. zniesienie fali spadkowej, rozpoczętej w początkach września, otwiera drogę do całkowitego odrobienia poniesionych w jej czasie strat. To oznaczałoby dotarcie euro do 1,25 USD.
Droga do tego poziomu nie będzie prosta. Inwestorzy w ostatnich tygodniach reagują dość emocjonalnie, przez co kolejne ruchy w dół i w górę są o tyle gwałtowne ile krótkotrwałe. Na razie nic nie wskazuje na to, by dysproporcja pomiędzy stopami procentowymi w USA i Eurolandzie miała się w niedługim czasie zmniejszyć. To będzie wspierać dolara. Przeciwko niemu przemawiać będą obawy o tegoroczną koniunkturę gospodarczą. Z tym między innymi wiązano wczorajszą wyprzedaż amerykańskiej waluty. Piątkowa wyprzedaż na giełdach w USA została zinterpretowana jako zły sygnał dla gospodarki. Pytanie jednak, dlaczego dolar w znacznie mniejszym stopniu niż wczoraj stracił na ostatniej sesji minionego tygodnia. To potwierdza duży udział pierwiastka emocjonalnego podczas wczorajszej sesji. Inwestorzy mający długie pozycje w dolarze przystąpili do ich zamykania, gdy notowania opuściły konsolidację, co przyczyniło się do wzmocnienia ruchu euro w górę.