Reklama

Małe zakupy w grudniu

W grudniu sprzedaż detaliczna była tylko o 6,3% większa niż przed rokiem - podał GUS. Ekonomiści liczyli na więcej. Możliwe, że powodem gorszego od oczekiwanego wyniku był spadek cen żywności.

Publikacja: 25.01.2006 06:59

Ankietowani przez PARKIET ekonomiści zakładali, że sprzedaż detaliczna zwiększyła się w grudniu średnio o 8,9%. Niektórzy prognozowali nawet dwucyfrowy wzrost.

- Słabszy wynik jest dużym zaskoczeniem. Inne dane wskazywały bowiem, że tempo grudniowej sprzedaży powinno być znacznie większe - mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego, która spodziewała się 8,7-proc. dynamiki. - W dwóch poprzednich miesiącach mieliśmy bardzo silny wzrost wynagrodzeń, firmy handlowe informowały o wysokim popycie, z miesiąca na miesiąc poprawiały się wskaźniki optymizmu konsumentów, spadało bezrobocie, poza tym w IV kwartale zwiększył się fundusz płac - wylicza ekonomistka.

Słabszy wskaźnik sprzedaży to przede wszystkim efekt mniejszych zakupów żywności, które w grudniu były aż o 12% niższe niż przed rokiem. - Nie mogę sobie wyobrazić, żebyśmy w okresie świątecznym i sylwestrowym w takim stopniu ograniczyli popyt na żywność - twierdzi K. Zajdel-Kurowska. - Myślę, że wytłumaczeniem jest spadek cen - dodaje. Dane o sprzedaży detalicznej GUS podawane są w cenach bieżących, tzn. nie uwzględniają wpływu inflacji. Tymczasem żywność potaniała w grudniu o 1,3%.

Czy słabsze dane o sprzedaży mogą świadczyć o tym, że optymistyczne prognozy ekonomistów dotyczące ożywienia konsumpcji w tym roku są przesadzone? - 6,3-proc. wzrost sprzedaży to nie jest rewelacja, ale również nie jest to dramat. Nie można na tej podstawie powiedzieć, że coś niebezpiecznego dzieje się z popytem konsumpcyjnym - twierdzi Mateusz Szczurek, główny ekonomista, ING Banku, który oczekiwał wzrostu sprzedaży o 10,4%. - Poza tym trzeba pamiętać, że ostatnie dane makroekonomiczne zaskakiwały na plus - dodaje. Przykładowo, grudniowa produkcja przemysłowa miała, według analityków, wzrosnąć o 7,7% rok do roku, a zwiększyła się aż o 9,2%.

Słabsza sprzedaż w zeszłym miesiącu to również wynik mniejszych zakupów samochodów (spadek o 1,2% rok do roku). Najszybciej rosła za to sprzedaż farmaceutyków i kosmetyków (o 17,6%) oraz książek i prasy (17,8%).

Reklama
Reklama

GUS podał też wczoraj, że bezrobocie w ostatnim miesiącu 2005 r. wyniosło 17,6% i było nieco wyższe niż w listopadzie (17,3%). Dane te są zgodne z oczekiwaniem ekonomistów. - Wzrost bezrobocia pod koniec roku jest normalnym zjawiskiem, wygasają bowiem prace sezonowe w budownictwie i rolnictwie - komentuje K. Zajdel--Kurowska.

Dane z firm handlowych

wskazują na brak inflacji

GUS podaje dynamikę sprzedaży detalicznej w ujęciu nominalnym, czyli bez uwzględnienia zmian cen. PAP - powołując się na urząd - podaje jednak również wskaźnik w ujęciu realnym. Wyniósł on 6,3%. "Deflator sprzedaży detalicznej wyniósł ok. 0,1% w skali roku, czyli de facto w grudniu 2005 r. średnie ceny w sprzedaży detalicznej były prawie na takim samym poziomie co w grudniu 2004 r." - skomentowali w nocie dla klientów analitycy BRE Banku. Podany w ubiegłym tygodniu oficjalny wskaźnik wzrostu cen detalicznych wyniósł 0,7%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama