Reklama

Awantura o zysk NBP

Posłowie głosowali wczoraj nad zmianami w budżecie na 2006 rok. Do chwili zamknięcia tego numeru nie były znane wszystkie wyniki głosowań. Poprawek było bowiem 220.

Publikacja: 25.01.2006 07:06

Rząd w projekcie (wraz z autopoprawką) zakładał, że dochody budżetu w 2006 roku wyniosą 194,1 mld zł, wydatki - prawie 224,7 mld zł. Zgodnie z przedłożeniem rządowym, deficyt budżetu ma w tym roku wynieść 30,55 mld zł.

Jednak potem rząd zdecydował się na zgłoszenie kilku kolejnych poprawek po tym, jak posłowie uchwalili kilka ustaw (m.in. o becikowym oraz zwiększającą pomoc socjalną dla rolników). Chodziło o zwiększenie dochodów budżetu o 553,4 mln zł (dzięki wyższej wpłacie z zysku NBP) oraz obniżenie dotychczasowych wydatków o 746,6 mln zł. Ta redukcja była możliwa dzięki obniżeniu wysokości składki, jaką nasz kraj wpłaca do UE, obniżeniu wysokości poręczeń i gwarancji, udzielonych Agencji Rynku Rolnego oraz sektorowi stoczniowemu. Zostały też obcięte wydatki na administrację publiczną (prawie o 100 mln zł).

To oznacza, że dochody budżetu wyniosą ostatecznie 194,7 mld zł, wydatki - 225,2 mld zł (deficyt się nie zmienił). Te poprawki zostały przyjęte bez problemu.

Gdzie jest prezes NBP?

Zaraz potem wybuchła jednak sprzeczka. Marszałek Sejmu Marek Jurek powiedział, że przyjęcie przez Sejm poprawki zwiększającej dochody o wyższą wpłatę z zysku NBP, czyni bezprzedmiotowym kilka innych poprawek. To wzbudziło protesty posłów Samoobrony, którzy chcieli dodatkowego zwiększenia wpłaty z zysku (łącznie wzrost w wyniku kilku poprawek mógłby wynieść 3,7 mld zł). Ale i Wojciech Jasiński, szef Komisji Finansów Publicznych oraz sprawozdawca projektu budżetu, i Zyta Gilowska, wicepremier i minister finansów, zgodnie twierdzili, że zwiększanie wartości wpłat z zysku banku centralnego jest niezgodne z konstytucją - bo NBP wpłaca tylko tyle, ile wynosi zaplanowany zysk. Dodatkowe zwiększanie wpłat oznaczałoby więc powiększanie deficytu, czego Sejm zrobić nie może.

Reklama
Reklama

Jednak Samoobrona nie chciała ustąpić. W rezultacie M. Jurek zarządził przerwę. Po przerwie oświadczył, że zaprosił prezesa NBP Leszka Balcerowicza do udziału w posiedzeniu Konwentu Seniorów (w skład wchodzą marszałek, wicemarszałkowie i szefowie klubów poselskich). Prezes NBP w jego trakcie miał wyjaśnić, dlaczego zysk NBP spadł z kilku miliardów złotych w ostatnich latach do nieco ponad 1 mld zł w 2005 r. (i ta kwota wpłynie do budżetu w przyszłym roku). Marszałek Sejmu powiedział, że liczy, iż prezes NBP pojawi się w parlamencie jeszcze w trakcie głosowań nad budżetem.

Co z innymi propozycjami?

Głosowanie pozostałych poprawek (przyjętych do chwili zamknięcia tego numeru PARKIETU) szło już sprawnie. Sejm zgodził się na zwiększenie dochodów z VAT o 50 mln zł i przekazanie tej kwoty na rzecz organizacji opozycyjnych na Białorusi. Posłowie z kolei byli przeciwni ograniczaniu wydatków Kancelarii Prezydenta. To była pierwsza ze 120 poprawek, zgłoszonych przez Platformę Obywatelską, które miały - łącznie - ograniczyć wydatki o 3 mld zł. Zaraz potem Sejm zaakceptował jednak prawie identyczną poprawkę - redukującą o 10 mln zł wydatki Kancelarii Prezydenta. Być może dlatego, że pod nią podpisała się Samoobrona.

Kolejne głosowania, w których posłowie będą utrącać poprawki PO, mogą doprowadzić do tego, że partia ta zagłosuje przeciw ustawie budżetowej. Jednak rząd i tak może liczyć na większość wystarczającą do przyjęcia planu wydatków i dochodów państwa. Pod warunkiem że Samoobrona nie zmieni zdania i po utrąceniu jej poprawek w sprawie zysku NBP nie zdecyduje się na zagłosowanie przeciw ustawie. Koniec głosowań zaplanowano jednak na późne godziny nocne.

Wskaźniki makroekonomiczne

Wzrost gospodarczy w 2006 roku ma wynieść 4,3%. Rząd liczy więc na przyspieszenie w stosunku do roku ubiegłego (według szacunków, PKB wzrósł o 3,3%). I ma to nastąpić przy zachowaniu równowagi gospodarki. Ministerstwo Finansów oczekuje, że deficyt na rachunku obrotów bieżących na koniec tego roku wyniesie 0,7% PKB, czyli będzie nieco większy niż w 2005 r., gdy ten wskaźnik wyniósł 0,2% PKB. Zwyżka ma być wynikiem szybszego tempa wzrostu importu (o 10%) niż eksportu (9,4%). Większy import będzie napędzany silnym złotym - średnioroczny kurs euro w tym roku ma wynieść 3,97 zł w stosunku do 4,08 zł rok wcześniej, a cena dolara będzie taka jak w 2005 r. i wyniesie 3,26 zł.

Reklama
Reklama

Wysoki kurs złotego, który szkodzi eksporterom, powinien za to stabilizująco działać na inflację, która spadnie z 2,1% do 1,5% średniorocznie.

Z budżetu wynika, że w tym roku wzrośnie zatrudnienie nieco o ponad 100 tys. osób, dzięki czemu wskaźnik bezrobocia spadnie z 17,7%, szacowanych na koniec 2005 roku, do 16,9%. Dlatego między innymi wzrośnie fundusz płac - o 2,9% realnie - co stanowi nieco mniejszy wskaźnik niż ten z 2005 r., gdy zwyżka wyniosła 3,2%. Ale pozwoli to na szybszy wzrost popytu konsumpcyjnego. Generalna poprawa w gospodarce ma także zaowocować większymi inwestycjami. Choć tu rząd liczy głównie na inwestycje finansowane ze środków unijnych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama