- Kupowanie złotego rozpoczęło się już we wtorek późnym wieczorem, kurs euro spadł do 3,83 zł. W środę rano zakupy naszej waluty były kontynuowane. W ciągu dnia kurs doszedł do blisko 3,8 zł za euro - relacjonuje Mariusz Trzpil, szef dilerów walutowych w banku Pekao. Przy takim poziomie inwestorzy zdecydowali się na realizację zysków, w efekcie której nasza waluta zaczęła się osłabiać. Pod koniec dnia euro kosztowało 3,81 zł, mniej więcej tyle samo, ile na otwarciu rynku.
Analogiczna sytuacja miała miejsce na rynku obligacji. Zadowoleni z przyjęcia budżetu przez Sejm inwestorzy kupowali polskie papiery, windując ich ceny. Po południu przyszedł jednak czas na realizację zysków. W efekcie pod koniec dnia rentowność obligacji 5-letnich wynosiła 4,79%, tyle samo ile w porannym handlu.
Bardzo optymistyczną rekomendację dotyczącą polskich obligacji wydał ABN Amro. Analitycy z tego banku zalecają kupno naszych papierów (w chwili wydania rekomendacji rentowność 5-latek wynosiła 4,73%), przewidując spadek dochodowości do 4,17%. Zwracają uwagę, że Polska jest jedynym krajem w regionie Europy Środkowowschodniej, w którym w najbliższym czasie powinny nastąpić obniżki stóp procentowych. Przewidują, że RPP obniży stopy dwukrotnie w tym roku, łącznie o 0,5 pkt proc. Zwracają uwagę na spadek cen żywności w grudniu i związane z tym słabe wyniki sprzedaży detalicznej. Za dalszym wzrostem cen obligacji przemawia też przyjęcie budżetu przez Sejm, co zmniejszyło ryzyko wcześniejszych wyborów. Ponadto, w ostatnich dniach nasze obligacje zachowywały się gorzej niż w innych krajach regionu z powodu zawirowań politycznych.
Rentowność obligacji spadnie
Mateusz Szczurek