W trakcie negocjacji akcesyjnych Polska uzyskała prawo, aby do końca 2007 r. stosować niższy VAT na część produktów i usług. Na ulgowej liście są: sprzedaż nowych mieszkań, nawozy dla rolnictwa, żywność niskoprzetworzona, książki oraz usługi restauracyjne.

Przedstawiciele rządu niejednokrotnie twierdzili, że trzy lata to zbyt mało, zwłaszcza z uwagi na małą dostępność mieszkań. Okazją do wywalczenia dłuższego okresu wyłączeń (tzw. derogacji) było wtorkowe spotkanie unijnych ministrów finansów (Ecofin). Dyskutowano, co zrobić z opodatkowaniem tzw. usług pracochłonnych (naprawy, remonty). Z końcem 2005 r. wygasła bowiem inna derogacja, pozwalająca "starym" członkom UE na stosowanie niższego VAT-u. Aby nie podnosić stawek, byli oni gotowi wydłużyć odstępstwa aż do 2010 r.

Pomysł zablokowały jednak Polska i Czechy. Włączyły w ten sposób do rozgrywki własne derogacje. - Jeśli kraje starej Unii formułują oczekiwania co do wydłużenia niektórych derogacji, to jesteśmy zmuszeni powiedzieć, że ustępstwa na naszą rzecz były bardzo krótkie, a okoliczności, w których staramy się z nich skorzystać, są wyjątkowo trudne ze względu na oczekiwania Komisji Europejskiej w sprawie realizacji programu konwergencji - tłumaczyła wczoraj wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska. MF spodziewa się, że zwiększenie VAT na żywność i mieszkania spowoduje wzrost inflacji ponad pułap akceptowalny przez Unię.

Do piątku Polska ma czas na potwierdzenie lub zmianę swojego stanowiska negocjacyjnego. - Zawarcie kompromisu jest możliwe. Analizujemy możliwości ewentualnych korekt - przyznała wczoraj Z. Gilowska. Dziś sprawą ma się zająć Rada Ministrów. Wicepremier nie chciała powiedzieć, z czego Polska jest w stanie zrezygnować. Wiadomo, że nie zgadzamy się, aby rozmowy na temat polskich derogacji prowadzić w późniejszym terminie, bliżej końca 2007 r.

Eksperci przypominają, że to politycy decydują ostatecznie o zawartości listy towarów i usług, na które obowiązuje niższy VAT. - Problem sprowadza się do konfliktu interesów poszczególnych państw. Z punktu widzenia prawa będą stosowane takie zasady, jakie ustalą wspólnie kraje członkowskie - przyznaje Ryszard Sowiński, adiunkt w Katedrze Prawa Finansowego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, założyciel Instytutu Sobieskiego. - Pamiętajmy jednak, że Polska jest krajem z jedną z najwyższych stawek podstawowych VAT- 22% - i tu rząd ma możliwość manewru - dodaje. Minimalna stawka podstawowa VAT w UE to 15%.