Niemiecka opinia publiczna zbulwersowana jest decyzją szwedzkiego koncernu Electrolux, który chce zamknąć zlokalizowane w Norymberdze zakłady AEG, produkujące sprzęt gospodarstwa domowego. Fabryka ma zostać zlikwidowana do końca przyszłego roku, a produkcja przeniesiona do Polski i Włoch. Pracę może stracić 1,7 tys. osób.
Problem w tym, że przy budowie nowej fabryki w Polsce Electrolux może wykorzystać unijne pieniądze, pochodzące częściowo także z niemieckich podatków.
Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca - uważają przedstawiciele niemieckich władz. Jak poinformowała wczoraj gazeta "Berliner Zeitung", minister gospodarki Michael Glos wystosował w tej sprawie list do szefa resortu gospodarki w rządzie Austrii Martina Bartensteina (Austria przewodniczy w tym półroczu pracom Unii Europejskiej). Glos domaga się przyznania rządom poszczególnych krajów prawa do współdecydowania o rozdziale środków unijnych na tego typu projekty. Niemiecki minister uważa, że należy odmówić unijnych pieniędzy firmom, które przenosząc zakład za granicę prowadzą do znacznej utraty miejsc pracy w dawnym miejscu. Propozycja miałaby dotyczyć inwestycji wartych więcej niż 25 mln euro.
"Obecne zasady unijnego wsparcia są niezrozumiałe dla obywateli, podatników i pracowników" - argumentuje Glos w liście do Bartensteina.
PAP