Oferta, w gotówce i akcjach, nie została uzgodniona z kierownictwem tej spółki, ale Mittal zapewnia, że będzie dążył do przyjaznego dialogu.
Jeśli transakcja zostanie sfinalizowana, wywodzący się z Indii Lakshmi Mittal, jeden z najbogatszych ludzi na świecie, będzie kontrolował około 10% światowej branży stalowej. Jego udział stanie się ponadtrzykrotnie większy niż Nippon Steel, najgroźniejszego wówczas rywala tego potentata obecnego także na polskim rynku.
Za jedną akcję Arcelora udziałowcom tej spółki z siedzibą w Luksemburgu Mittal Steel (ma siedzibę w Rotterdamie, ale firma jest zarządzana z Londynu) oferuje 28,21 euro wobec czwartkowego zamknięcia w Paryżu na poziomie 22,22 euro. W piątek, po wznowieniu zawieszonych rano notowań, Arcelor drożał wraz z innymi walorami tej branży, gdyż inwestorzy spodziewają się wyższej ceny w ofercie Mittal Steel oraz kolejnych przejęć.
Analitycy uważają, że zakup Arcelora ma sens, gdyż branża jest rozdrobniona i konsolidacja jest konieczna, zwłaszcza że kondycja stalowego przemysłu pogorszyła się na skutek spadku cen wyrobów hutniczych. Dwa lata temu, kiedy Mittal kupił LNM Holding, trzej najwięksi producenci stali kontrolowali zaledwie 11% rynku, zaś po stronie dostawców trzy największe kopalnie rud żelaza miały połowę tego rynku. W piątek podczas konferencji prasowej w Londynie Lakshmi Mittal powiedział, że połączona spółka miałaby 44% rudy z własnych źródeł i byłaby samowystarczalna, jeśli chodzi o zaopatrzenie w węgiel.
Mittal po przejęciu zatrudniałby 320 tys. pracowników, zaś roczne przychody jego firm sięgałyby 69 mld USD.