Rekordową serię kontynuują m.in indeksy turecki (ISE 100), rosyjski (RTS) i brazylijski (Bovespa). Na rynkach naszego regionu mijający tydzień okazał się nieco słabszy - WIG20 nie uporał się z barierą 3 tysięcy punktów, przerwany został marsz BUX w kierunku październikowego szczytu, natomiast czeski PX50 nie przebił wierzchołka z początku roku.
Logika hossy
Mimo tych zawirowań na polskim rynku wciąż dominuje logika hossy. W środę ukazało się kilka pozytywnych rekomendacji m.in. "kupuj" dla PKO BP i KGHM. Kursy obydwu papierów wzrosły odpowiednio o 4,5% i 5%. W tym samym dniu rekomendacje "sprzedaj" dostał Lotos. Również i te akcje wzrosły (1,6%), osiągając historyczne maksimum. Rynek uwzględnił tylko pozytywne informacje, tę negatywną zignorował.
Uwaga inwestorów indywidualnych koncentruje się na małych spółkach, których kursy rosną ostatnio w bardzo szybkim tempie. Za zwyżkami nie stoją wiadomości o przełomowych kontraktach, wysokich zyskach czy ważnych innowacjach wprowadzanych przez spółki, ale często tylko deklaracje inwestorów. Bardzo korzystnie postrzegane są też informacje o emisjach akcji, tymczasem nowe papiery w krótkim terminie przede wszystkim rozwadniają zyski. Stopy zwrotu dla sześciu spółek przekraczają w styczniu 100%, a notowania znajdującego się na czele rankingu Skotanu zyskały przeszło 200%. W lutym 2000 roku, kiedy na giełdzie kwitła internetowa hossa, skala wzrostów była podoba - granicę 100% przekroczyło pięć firm, rekordowy IGroup zyskał 604%. Warto być może zwrócić uwagę, że dwie (Leta i Howell) z owych pięciu spółek już zbankrutowały. Nie twierdzę, że podobny los może spotkać obecnych liderów. Ostrzegam tylko przed nadmiernym optymizmem i bezkrytycznym przyjmowaniem wszelkich informacji, którymi raczą nas spółki.
Wyceny doścignęły KGHM