Reklama

Niezdobyte trzy tysiące

Kłopoty WIG20 z pokonaniem 3 tysięcy punktów wynikają nie z psychologicznego znaczenia tej bariery, ale generalnie ze słabszego zachowania rynków naszego regionu. Inwestorzy krajowi skupiają uwagę na małych spółkach, gdzie dynamika zmian jest ostatnio nieprawdopodobnie wysoka.

Publikacja: 28.01.2006 07:38

Rekordową serię kontynuują m.in indeksy turecki (ISE 100), rosyjski (RTS) i brazylijski (Bovespa). Na rynkach naszego regionu mijający tydzień okazał się nieco słabszy - WIG20 nie uporał się z barierą 3 tysięcy punktów, przerwany został marsz BUX w kierunku październikowego szczytu, natomiast czeski PX50 nie przebił wierzchołka z początku roku.

Logika hossy

Mimo tych zawirowań na polskim rynku wciąż dominuje logika hossy. W środę ukazało się kilka pozytywnych rekomendacji m.in. "kupuj" dla PKO BP i KGHM. Kursy obydwu papierów wzrosły odpowiednio o 4,5% i 5%. W tym samym dniu rekomendacje "sprzedaj" dostał Lotos. Również i te akcje wzrosły (1,6%), osiągając historyczne maksimum. Rynek uwzględnił tylko pozytywne informacje, tę negatywną zignorował.

Uwaga inwestorów indywidualnych koncentruje się na małych spółkach, których kursy rosną ostatnio w bardzo szybkim tempie. Za zwyżkami nie stoją wiadomości o przełomowych kontraktach, wysokich zyskach czy ważnych innowacjach wprowadzanych przez spółki, ale często tylko deklaracje inwestorów. Bardzo korzystnie postrzegane są też informacje o emisjach akcji, tymczasem nowe papiery w krótkim terminie przede wszystkim rozwadniają zyski. Stopy zwrotu dla sześciu spółek przekraczają w styczniu 100%, a notowania znajdującego się na czele rankingu Skotanu zyskały przeszło 200%. W lutym 2000 roku, kiedy na giełdzie kwitła internetowa hossa, skala wzrostów była podoba - granicę 100% przekroczyło pięć firm, rekordowy IGroup zyskał 604%. Warto być może zwrócić uwagę, że dwie (Leta i Howell) z owych pięciu spółek już zbankrutowały. Nie twierdzę, że podobny los może spotkać obecnych liderów. Ostrzegam tylko przed nadmiernym optymizmem i bezkrytycznym przyjmowaniem wszelkich informacji, którymi raczą nas spółki.

Wyceny doścignęły KGHM

Reklama
Reklama

Wzrostowa fala, zapoczątkowana 19 października zeszłego roku, wyniosła WIG20 o 29% w górę. W tym czasie ponad 80% zyskały na wartości akcje KGHM i kosztują najwięcej w historii. Dopiero tak znaczący ruch w górę zmusił analityków polskich akcji do znaczącego podniesienia wycen tych walorów i zmian rekomendacji z negatywnych na neutralne lub pozytywne. Przy czym nowe wyceny mieszczą się z grubsza w przedziale 80-90 zł i nie odbiegają znacząco od ceny rynkowej. Wcześniejsze szacunki wartości akcji KGHM nie przekraczały na ogół 50 zł. Po raz kolejny pokazuje to, że niepewność, wątpliwości i niedowierzanie są bardzo dobrą pożywką dla wzrostów. Kiedy nastroje diametralnie zmieniają się i wszyscy są przekonani, że jest dobrze, z reguły jesteśmy już blisko hossy. W tym wypadku już sama skala podwyżki wycen pokazuje istotną zmianę nastawienia, wyobrażam sobie jednak, że na szczycie hossy wyceny analityków znacznie przewyższą kursy rynkowe.

Warto też zwrócić uwagę, że ze składu największych akcjonariuszy wypadł fundusz hedgingowy Lansdowne Partners. Próg 5% głosów na WZA przekroczył w lipcu zeszłego roku, zatem "załapał się" na główną część hossy. Albo zrealizował zakładany zysk, albo uznał, że rosnąca zmienność zmusza do ograniczania lub nawet zamknięcia inwestycji. Bez względu na motywy jest to jednak dowód, że ruch inwestorów zagranicznych na naszym rynku nie przebiega tylko w jednym kierunku. Do podobnych wniosków prowadzi porównanie wykresu EUR/PLN i WIG20. Od maja 2004 roku do maja 2005 roku obydwa instrumenty chodziły praktycznie w jednym rytmie - to znaczy umocnieniu złotego towarzyszył wzrost WIG20, natomiast kiedy waluta traciła na wartości, spadały również notowania na giełdzie. Ostatnim akordem tej ścisłej korelacji była wiosenna korekta na rynku akcji. W lipcu, na przykład, giełda akcji zignorowała 4-proc. przecenę naszej waluty. Również w ostatnim tygodniu WIG20 bił rekordy, choć dołek na wykresie EUR/PLN powstał już 9 stycznia.

Bez sygnałów zakończenia Wszystkie sygnały ostrzegawcze, nałożone na zwiększającą się zmienność rynku, informują o jednym - przesilenie może być gwałtowne. Po drodze na szczyt zostało bowiem zignorowanych tyle pesymistycznych wiadomości, że ich równoczesne uwzględnienie doprowadzi zapewne do znacznej przeceny. Zastanawianie się jednak, z jakiego poziomu nastąpi odwrót, wydaje się jałowe. Ponieważ wykres WIG20 znajduje się ponad przyspieszoną linią trendu, a spadek od szczytu nie przekroczył 2%, zakładam kontynuację zwyżki. Dopiero przebicie tego wsparcia, znajdującego się w okolicach 2,8 tys. punktów, i jednoczesne pokonanie minimum z 13 stycznia będzie pierwszym sygnałem odwrócenia korzystnej tendencji. Czy to będzie koniec hossy? Na razie nie ma jeszcze formacji, która mogłaby stanowić podstawę większego spadku. Być może na wykresie samego indeksu nie będzie ona potrzebna. Zwróciłbym uwagę, że niektóre duże spółki od pewnego czasu znajdują się w trendach bocznych, które na tych poziomach cenowych (po wybiciu w dół), będą interpretowane jako formacje kończące trend wzrostowy. W tym gronie znajduje się Agora, MOL, Kęty PKN i TP.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama