Podczas głosowania nad budżetem Sejm zmniejszył wydatki na najwyższe urzędy państwowe - m.in. 10 mln zł zabrano z Kancelarii Prezydenta, a 15 mln zł straciła Kancelaria Premiera.
Na cięcia nie chciały przystać senackie komisje Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej oraz Regulaminowa, Etyki i Spraw Senatorskich. Zaproponowały powiększenie planowanych wpływów z VAT o 53 mln zł. W efekcie dochody budżetu wzrosną z 194,99 mld zł do 195,04 mld zł. To pozwoli na zniwelowanie sejmowych "oszczędności". Dodatkowe środki trafić mają także do resortu skarbu i na Fundusz Kościelny. Ostateczną decyzję o losach tych zmian Senat podejmie dzisiaj na posiedzeniu plenarnym.
Do zamknięcia numeru nie było jasne, czy przeważający w izbie wyższej PiS zdecyduje o odwróceniu największych sejmowych cięć. Mowa o kosztach obsługi długu krajowego (redukcja o 80 mln zł) i zagranicznego (40 mln zł). - Te poprawki mogą być niekorzystne, gdyby rząd chciał utrzymać złotego na takim poziomie, aby eksport był opłacalny, a wzrost PKB był wyższy niż 5% rocznie - komentował głosowania w izbie niższej premier Kazimierz Marcinkiewicz. Okazuje się jednak, że rząd nie naciskał na senatorów w tej sprawie. - Ministerstwo Finansów stwierdziło, że przy obecnym kursie złotego środków na obsługę długu i tak wystarczy. Dlatego nie przedstawiliśmy żadnych poprawek w tej sprawie - tłumaczył nam Marek Waszkowiak (PiS), przewodniczący senackiej Komisji Gospodarki Narodowej.
Terminem zajmie się Trybunał
Trybunał Konstytucyjny zbada, czy artykuł ustawy o finansach publicznych stanowiący, że projekt budżetu musi być przekazany do parlamentu najpóźniej do 30 września, jest zgodny z konstytucją. Wniosek w tej sprawie zgłosiła Samoobrona. Partii nie podoba się, że przepis ten jest dla prezydenta argumentem, by termin prac w Sejmie nad budżetem liczyć właśnie od 30 września, a nie od 19 października, kiedy projekt budżetu złożył ponownie rząd Kazimierza Marcinkiewicza.