Kolejna runda batalii, której stawką jest utworzenie potentata z mocami produkcyjnymi ponad 100 mln ton stali, rozgrywała się w poniedziałek w Paryżu.
Arcelor, druga po Mittal Steel firma stalowa na świecie, jest spółką europejską z siedzibą w Luksemburgu. Powstał w 2002 r., w wyniku połączenia francuskiego Usinor, hiszpańskiej Aceralia i luksemburskiego Arbed.
Władze francuskie, na fali deklarowanego patriotyzmu ekonomicznego, wyrażają zaniepokojenie zamiarami Mittal Steel, gdyż na terenie Francji w hutach Arcelora zatrudnionych jest 29 tys. osób. Minister gospodarki i finansów Thierry Breton oświadczył, ze jego rząd do projektu Mittala odnosi się z "najwyższą rezerwą".
Mittal, kontrolujący też znaczną część polskiego rynku wyrobów hutniczych, zapewniał wczoraj, że nie po to chce przejąć kolejną firmę, by zamykać europejskie zakłady. Deklarował, że podczas rozmowy z Thierrym Bretonem będzie argumentował, że jego oferta ma sens dla branży, Francji, akcjonariuszy i pracowników. Po spotkaniu z miliarderem minister oświadczył, że Mittal ma "swobodę" w kontynuowaniu akwizycji.
Francuz Guy Dolle, prezes Arcelora, w wywiadzie dla rozgłośni Europe1 oświadczył, że jego firma nie potrzebuje Mittala, a dla akcjonariuszy i przyszłości spółki będzie lepiej, jeśli pozostanie samodzielna. Ma świadomość, że batalia będzie długotrwała, ale jest przekonany, iż wygra. Planuje spotkanie z Nippon Steel, by z tym trzecim producentem stali na świecie przedyskutować możliwość zawarcia sojuszu.