Reklama

Sejmowa koalicja może psuć klimat inwestycyjny

WARSZAWA, 3 lutego (Reuters) - Powstanie pierwszej w historii większości parlamentarnej, w której skład wchodzą grupy antyeuropejskie może negatywnie wpłynąć na klimat inwestycyjny w Polsce, zwłaszcza jeśli pojedynek rządu z włoskim UniCredito i Brukselą będzie się zaogniał, uważają przedstawiciele polskich grup biznesu. Polscy przedsiębiorcy z niepokojem patrzą na powstanie nowego ładu w polityce, czyli porozumienia pomiędzy Prawem i Sprawiedliwością, a Ligą Polskich Rodzin (LPR) oraz Samoobroną.

Publikacja: 03.02.2006 16:32

Obawiają się czy taki sojusz pozwoli rządowi zrealizować obiecane reformy oraz czy dojdzie teraz do ataku na niezależność banku centralnego. "(Propozycje w pakcie stabilizacyjnym) budzą poważny niepokój przedsiębiorców (...) Wśród nich jest wiele pomysłów, których motywem przewodnim jest albo większa kontrola państwa nad gospodarką, albo wyższe wydatki socjalne" - napisali w oświadczeniu przedsiębiorcy z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Dodatkowo wpływ na pogorszenie klimatu inwestycyjnego ma otwarty konflikt rządu z włoską grupą UniCredito.

"Z pewnością klimat dla biznesu nie jest korzystny" - powiedział szef Konfederacji Pracodawców Polskich Andrzej Malinowski. "Nadal przy decyzjach inwestycyjnych będzie się głównie brało pod uwagę takie elementy jak kiepska infrastruktura. Ale na sprawę wokół UniCredito także trzeba zwrócić uwagę rządu, by podejmował decyzje wyważone. My nie widzimy jasnych przesłanek by blokować fuzję" - dodał.

Spór z UniCredito, w którym rząd sprzeciwia się fuzji BPH z Pekao SA i grozi anulowaniem umowy prywatyzacyjnej Banku Pekao SA, jeśli nie sprzeda akcji BPH, to nie jedyna dysputa międzynarodowa, w którą zaangażowała się Polska. Trwa też sprawa arbitrażowa w sporze Polski z Eureko, które jest inwestorem strategicznym PZU. "My jako poważny gracz na rynku UE jesteśmy obserwowani bardzo szczegółowo i takie ruchy mogą spowodować określone komplikacje" - dodał Malinowski.

Pakt stabilizacyjny wprawdzie odsuwa perspektywę przedterminowych wyborów, ale i wizję reform rynkowych. "Poziom inwestycji w czwartym kwartale wzrósł. Pytanie jest czy w tej sytuacji on dalej będzie wzrastał" - powiedział wiceprezes Polskiej Rady Biznesu Hubert Janiszewski. Inwestycje, które wraz z eksportem napędzać mają polski wzrost gospodarczy w ubiegłym roku wzrosły o 6,2 procent. W zamian za poparcie w Sejmie, mniejszościowy rząd PiS może też być zmuszony do ustępstw programowych. "Nie wyobrażam sobie, że reformę finansów w tym układzie można będzie przeforsować, a przyrost zadłużenia powoduje, że wzrost gospodarczy będzie mniejszy. W tym roku mówi się o 4,5 procent, premier nawet mówi o 5 procent, ale zaczynam mieć wątpliwości, czy w tym układzie może to być możliwe" - dodał Janiszewski.

Inwestorzy zastanawiają się, w którym kierunku zmierzać będzie polityka gospodarcza rządu. Zwłaszcza, że Samoobrona forsuje projekt zmian ustawy o banku centralnym, która ma rozszerzyć zakres kompetencji banku o dbanie o wzrost gospodarczy, co zdaniem analityków może oznaczać zapowiedź ingerencji w niezależność NBP. "Pomysł Samoobrony (...) oznacza naszym zdaniem zamach na niezależność banku centralnego i grozi załamaniem zaufania do polskiej waluty oraz problemami, od których w ostatnich 10 latach się odzwyczailiśmy - inflacja, brak stabilności makroekonomicznej, odpływ inwestorów zagranicznych" - podał Lewiatan. Z jednej strony inwestorów zagranicznych uspokaja obecność w rządzie Zyty Gilowskiej, znanej z prorynkowego podejścia minister finansów, ale z drugiej strony mają w pamięci szereg publicznych wystąpień przedstawicieli Samoobrony i Ligi, którzy stawiają na wydatki socjalne, a nie reformy rynkowe.

Reklama
Reklama

Przedsiębiorcy dodają, że sojusz programowy PiS i mniejszych partii, na mocy którego wdrożonych w życie ma być 144 ustaw, za mało mówi o potrzebnych zmianach w gospodarce. Brak w nim bowiem ustaw odnoszących się do expose premiera, a zmierzających do bezpośredniego ograniczenia bezrobocia, spadku kosztów pracy czy podatków. Rząd mając takie poparcie w Sejmie będzie jeszcze bardziej dążył do budowy lub wzmacniania państwowych firm, uważają analitycy. Poligonem będzie znajdująca się pod obstrzałem fuzja banków Pekao i BPH. "Nie wiemy jasno dlaczego rząd jest przeciwny tej fuzji (Pekao z BPH). Myślę, że chodzi tu o jakiś interes zewnętrzny, czyli by ten połączony bank nie zdetronizuje jego rywala - państwowego PKO BP. Zwrócimy się do premiera, by to wyjaśnił" - powiedział Malinowski. Szefowie firm liczą, że mimo wszystko partie polityczne zdają sobie sprawę, że środki na pomysły socjalne forsowane przez LPR czy Samoobronę, muszą pochodzić z kasy przedsiębiorców, którzy inwestując pchają do przodu gospodarkę, więc ryzyko przyhamowania tempa wzrostu będzie ich zapędy ograniczać. "Poczekamy. My musimy znaleźć się w każdej rzeczywistości. Nie sądzę, by jakiekolwiek siły polityczne w Polsce chciały niszczyć gospodarkę" - powiedział wiceprezes jednej z największych firm odzieżowych w kraju LPP Dariusz Pachla.

Kuba Kurasz

((Autor: Kuba Kurasz; Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama