Obawiają się czy taki sojusz pozwoli rządowi zrealizować obiecane reformy oraz czy dojdzie teraz do ataku na niezależność banku centralnego. "(Propozycje w pakcie stabilizacyjnym) budzą poważny niepokój przedsiębiorców (...) Wśród nich jest wiele pomysłów, których motywem przewodnim jest albo większa kontrola państwa nad gospodarką, albo wyższe wydatki socjalne" - napisali w oświadczeniu przedsiębiorcy z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Dodatkowo wpływ na pogorszenie klimatu inwestycyjnego ma otwarty konflikt rządu z włoską grupą UniCredito.
"Z pewnością klimat dla biznesu nie jest korzystny" - powiedział szef Konfederacji Pracodawców Polskich Andrzej Malinowski. "Nadal przy decyzjach inwestycyjnych będzie się głównie brało pod uwagę takie elementy jak kiepska infrastruktura. Ale na sprawę wokół UniCredito także trzeba zwrócić uwagę rządu, by podejmował decyzje wyważone. My nie widzimy jasnych przesłanek by blokować fuzję" - dodał.
Spór z UniCredito, w którym rząd sprzeciwia się fuzji BPH z Pekao SA i grozi anulowaniem umowy prywatyzacyjnej Banku Pekao SA, jeśli nie sprzeda akcji BPH, to nie jedyna dysputa międzynarodowa, w którą zaangażowała się Polska. Trwa też sprawa arbitrażowa w sporze Polski z Eureko, które jest inwestorem strategicznym PZU. "My jako poważny gracz na rynku UE jesteśmy obserwowani bardzo szczegółowo i takie ruchy mogą spowodować określone komplikacje" - dodał Malinowski.
Pakt stabilizacyjny wprawdzie odsuwa perspektywę przedterminowych wyborów, ale i wizję reform rynkowych. "Poziom inwestycji w czwartym kwartale wzrósł. Pytanie jest czy w tej sytuacji on dalej będzie wzrastał" - powiedział wiceprezes Polskiej Rady Biznesu Hubert Janiszewski. Inwestycje, które wraz z eksportem napędzać mają polski wzrost gospodarczy w ubiegłym roku wzrosły o 6,2 procent. W zamian za poparcie w Sejmie, mniejszościowy rząd PiS może też być zmuszony do ustępstw programowych. "Nie wyobrażam sobie, że reformę finansów w tym układzie można będzie przeforsować, a przyrost zadłużenia powoduje, że wzrost gospodarczy będzie mniejszy. W tym roku mówi się o 4,5 procent, premier nawet mówi o 5 procent, ale zaczynam mieć wątpliwości, czy w tym układzie może to być możliwe" - dodał Janiszewski.
Inwestorzy zastanawiają się, w którym kierunku zmierzać będzie polityka gospodarcza rządu. Zwłaszcza, że Samoobrona forsuje projekt zmian ustawy o banku centralnym, która ma rozszerzyć zakres kompetencji banku o dbanie o wzrost gospodarczy, co zdaniem analityków może oznaczać zapowiedź ingerencji w niezależność NBP. "Pomysł Samoobrony (...) oznacza naszym zdaniem zamach na niezależność banku centralnego i grozi załamaniem zaufania do polskiej waluty oraz problemami, od których w ostatnich 10 latach się odzwyczailiśmy - inflacja, brak stabilności makroekonomicznej, odpływ inwestorów zagranicznych" - podał Lewiatan. Z jednej strony inwestorów zagranicznych uspokaja obecność w rządzie Zyty Gilowskiej, znanej z prorynkowego podejścia minister finansów, ale z drugiej strony mają w pamięci szereg publicznych wystąpień przedstawicieli Samoobrony i Ligi, którzy stawiają na wydatki socjalne, a nie reformy rynkowe.