Zakończony 27 stycznia tydzień był najbardziej udanym okresem dla akcji rozwiniętych rynków europejskich od niemal dwóch lat. Indeks Dow Jones Euro Stoxx 50 zyskał 3,8%. Na ten dobry wynik nałożył się brak podwyżki stóp procentowych przez EBC, co skłoniło inwestorów do dalszych zakupów. W środę DJES osiągnął najwyższą wartość od połowy kwietnia 2002 roku. Jednocześnie czwartkowa konferencja Jean-Clauda Tricheta upewniła inwestorów, że na kolejnym posiedzeniu do podwyżki kosztów pieniądza już dojdzie. Rynek oczekuje, że do końca roku stopy procentowe w eurolandzie zostaną podniesione do poziomu 3%, z obecnych 2,25%. EBC zmusza do działania utrzymująca się założonego celu (2%) inflacja. Wobec wciąż wysokich kosztów energii (ropa utrzymuje się powyżej 60 USD za baryłkę) trudno przypuszczać, żeby sytuacja ta szybko uległa zmianie. Podnoszenie kosztów pieniądza może z kolei zagrozić wciąż bardzo kruchemu wzrostowi gospodarczego, a to budzi obawy o poziom zysków przedsiębiorstw. Trwająca od trzech lat hossa po części wynika z dyskontowania przyszłego ożywienia. Kiedy pojawiają się obawy o jego siłę i trwałość, inwestorzy reagują czasem wyprzedażą akcji. Tak właśnie stało się we czwartek i piątek, czego efektem jest prawie 2-proc. spadek DJES w odniesieniu do zakończenia notowań we środę. Niemal identyczny w opisywanym okresie był przebieg notowań indeksu Dow Jones Stoxx 50, w którego skład oprócz spółek notowanych na rynkach strefy euro, wchodzą przedsiębiorstwa brytyjskie i szwajcarskie.
Kierunku na razie nie mogą odnaleźć rynki amerykańskie. Na wykresie S&P 500 trend krótkoterminowy zmieniał się w ostatnich dwóch miesiącach 10 razy. Efektem tego jest dość chaotyczna konsolidacja ograniczana od dołu przez 1250 pkt od góry przez 1295 pkt. Napisanie jednak, że kierunek wybicia zadecyduje o trendzie byłoby jednak w tym wypadku nadużyciem, bowiem amerykańskiemu rynkowi trudno w ostatnim czasie utrzymać stały kierunek ruchu.