Jednym ze skutków przystąpienia do OFE była utrata możliwości przejścia na wcześniejszą emeryturę. Część klientów w chwili podpisywania umowy nie była tego świadoma, część zaś dała się zachęcić emerytalnemu marketingowi. Od kilku lat jednak osoby te wypisują się z OFE, powołując się na błędne informacje, jakie dostarczyli im akwizytorzy funduszy.
Starsi odchodzą
Na razie liczba takich odejść nie jest duża. W OFE ING Nationale-Nederlanden w ciągu roku było ok. 1 tys. wniosków w tej sprawie. Udział tego funduszu w rynku wynosi ok. 19%, a więc można szacować, że wszystkich rezygnacji było ok. 5 tys. To niewiele przy 11,7 mln klientów wszystkich funduszy.
Ale tacy klienci zabierają ze sobą stosunkowo duże kwoty. Przede wszystkim dlatego, że przystąpili do funduszy na początku reformy, czyli w 1999 roku. Poza tym są blisko końca kariery zawodowej, co oznacza często wyższe zarobki od osób, które dopiero rozpoczynają pracę. No i wreszcie prawo do wcześniejszej emerytury przysługuje osobom, które pracują w trudnych i szkodliwych dla zdrowia warunkach, co także oznacza wysokie pensje. Tymczasem z wyliczeń wynika, że ubezpieczony, który otrzymywał przez ostatnie 7 lat pensję równą średniemu wynagrodzeniu w gospodarce, mógł zgromadzić na koncie w OFE od 16 tys. do 18 tys. zł.
Z szacunków OFE ING NN wynika, że w tym funduszu odejście wszystkich uprawnionych do wcześniejszej emerytury oznaczałoby utratę nawet 250 mln zł aktywów. Czyli - w skali całego rynku - osoby, wychodzące z II filaru, mogłyby zabrać ze sobą nawet ponad 1 mld zł.