Zysk netto spółki wzrósł o 1,7%, do 117 mln funtów (208 mln USD), ze 115 mln funtów w takim samym okresie przed rokiem. Analitycy spodziewali się spadku do niecałych 100 mln funtów. Prezes BA Willie Walsh, który kieruje firmą od 1 października ub.r., powiedział na konferencji prasowej w Londynie, że wzrost sprzedaży był wynikiem "wysokiego poziomu ruchu pasażerskiego", zwłaszcza rozwoju podróży biznesowych. Ponieważ jednak koszty nadal rosną, spółka musi stosować upusty również przy sprzedaży biletów w kasie biznesowej i ekonomicznej.
Przychody British Airways wzrosły w minionym kwartale o 8,8%, do 2,13 mld funtów i w całym bieżącym roku finansowym zwiększą się o ponad 8%, czyli bardziej niż 6-7% prognozowane jeszcze w listopadzie. Ruch pasażerski wzrósł w grudniu o 3,3%. Od maja 2004 r. spółka sześciokrotnie podnosiła ceny biletów o tzw. dopłaty paliwowe. W tym roku zapłaci za paliwo 525 mln funtów i będzie to druga najwyższa pozycja jej bilansu po stronie kosztów, po wynagrodzeniach pracowników. W ostatnich trzech miesiącach ub.r. średnia cena baryłki ropy naftowej w Nowym Jorku wynosiła 60,05 USD i była o 24% wyższa niż przed rokiem.
Ubiegłoroczne koszty BA, poza kosztami paliwa, miały być takie same jak rok wcześniej, ale prezes Walsh poinformował, że jednak wzrosły o 1%. Przyczyną był sierpniowy strajk na Heathrow. Kosztował on firmę 45 mln funtów. Dodatkowe 10 mln funtów spółka wydała w IV kw. na pokrycie wydatków związanych z redukcją zatrudnienia. Natomiast do poprawy zysku netto przyczyniło się 25 mln funtów jednorazowego przychodu ze sprzedaży udziałów w firmie rezerwacyjnej Amadeus.
Sytuację finansową brytyjskiego przewoźnika może pogorszyć umowa między Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską o liberalizacji połączeń transatlantyckich. Oznaczałaby bowiem otwarcie lotniska Heathrow dla tańszej konkurencji. Obecnie ok. 60% zysku operacyjnego BA dają loty przez Atlantyk. Wejścia w życie tej umowy można spodziewać się w ciągu półtora roku.