Na podstawie zmian wskaźnika inflacji netto można również oszacować wpływ kursu złotego i "interwencji" Ministerstwa Finansów na zmiany cen. Między czerwcem ub.r. a grudniem inflacja netto obniżyła się o 0,3 pkt proc. Zdaniem analityków, to górna granica spadku inflacji z powodu umocnienia złotego. Specjaliści wskazują, że inflacja obniżała się także dlatego, że sprzedawcy nie mogli podnosić ceny ze względu na słaby popyt.
Nadal poniżej celu
Gdyby wziąć poprawkę na szacunki wpływu cen żywności, paliw i złotego na inflację, okazałoby się, że wciąż nie przekracza 1,5%. Tymczasem celem Rady Polityki Pieniężnej jest roczny wzrost cen na poziomie 2,5%. RPP dopuszcza odchylenie od tego celu o jeden punkt procentowy.
Czy w tej sytuacji RPP powinna obniżyć stopy procentowe? - Pytanie brzmi, co jest korzystniejsze: czy utrzymanie stóp na obecnym, niskim poziomie, czy dalsza obniżka, która będzie mało odczuwalna dla inwestorów i kredytobiorców, a grozi ruchem inflacji do góry - powiedziała w wywiadzie dla PAP Halina Wasilewska-Trenkner z RPP. Według analiz NBP, obniżenie stóp procentowych o 25 punktów bazowych (0,25 pkt proc.) skutkuje wzrostem inflacji w granicach 0,1 pkt proc. H. Wasilewska--Trenkner zasugerowała, że kolejna zmiana wysokości stóp oficjalnych mogłaby nastąpić w maju, kiedy rada będzie dysponować kolejną projekcją inflacji.
Wpływ komórek na inflację
Michał Dybuła, ekonomista BPN Paribas, oszacował, o ile niższą inflację mielibyśmy, gdyby GUS uwzględniał w statystykach ceny telefonii komórkowej. Powołując się na dane Urzędu Komunikacji Elektronicznej, napisał, że w latach 2002-2005 ceny "komórek" spadały o 9,5% rocznie. Gdyby statystycy brali to pod uwagę, inflacja w grudniu 2004 r. wynosiłaby 3,8%, a nie 4,4% - jak mówią oficjalne dane. W grudniu ub.r. byłoby to ok. 0,4%, a nie 0,7%. Na niedoszacowanie inflacji w kategorii "łączność" miesiąc temu zwracał uwagę PARKIET. W ubiegłym tygodniu NBP zapowiedział, że od tego roku ceny "komórek" będą brane pod uwagę w GUS-owskich statystykach inflacyjnych.