Od styczniowego posiedzenia Rada Polityki Pieniężnej zaprzestała wykorzystywania nastawienia w polityce monetarnej. Według deklaracji przedstawicieli NBP, instrument ten miał zostać zastąpiony bilansem ryzyka dla przyszłej inflacji. Dzięki temu czytelność przekazu wysyłanego przez władze monetarne miała się poprawić, a problemy związane z częstymi zmianami nastawienia miały automatycznie zniknąć. Oczywiście, zapowiedzi tak znacznych zmian w sposobie komunikacji RPP sprawiły, że uczestnicy rynku z większym niż zazwyczaj zainteresowaniem oczekiwali na rezultaty.
Niestety, tym razem oczekiwania rozminęły się z rzeczywistością. Opublikowany komunikat praktycznie nie różnił się od tych przedstawianych po poprzednich posiedzeniach Rady, będąc w rzeczywistości spisem najważniejszych tendencji obserwowanych w gospodarce. Na próżno można próbować doszukiwać się w nim "bilansu ryzyka" dla przyszłej inflacji. Prawdę mówiąc, w komunikacie nie można się doszukać nawet samych "ryzyk", nie mówiąc już o ich bilansie.
Zazwyczaj w ekonomii ryzykiem nazywa się sytuację, w której określonemu zdarzeniu można przypisać pewne (różne od zera) prawdopodobieństwo. Właśnie możliwość podania szans realizacji takiego zdarzenia odróżnia ryzyko od niepewności. Niestety, w komunikacie po styczniowym posiedzeniu RPP została zamieszczona lista czynników, które mogą wpłynąć na inflację, a pominięto zupełnie kwestię szans ich realizacji. Tym samym, przedstawiony spis powinien być interpretowany raczej jako zestaw czynników niepewności, a nie opis ryzyka. Wbrew pozorom nie jest to bez znaczenia, gdyż informacje o tym, jak władze monetarne postrzegają prawdopodobieństwo realizacji konkretnych wydarzeń, są kluczowe dla uczestników życia gospodarczego. I nie chodzi tu o dokładne podanie szans wystąpienia konkretnych zdarzeń, lecz choćby o zasygnalizowanie, które z nich jest uznawane za najbardziej prawdopodobne.
Ponadto, zakładając nawet, że przedstawione zagrożenia można uznać za czynniki ryzyka, naprawdę trudno doszukać się w komunikacie ich bilansu. W informacji opublikowanej po posiedzeniu Rady brakuje przynajmniej jednego zdania, które określałoby, czy w ocenie władz monetarnych przeważa ryzyko utrzymywania się inflacji na wyższym czy też niższym poziomie niż w projekcji inflacyjnej. Co prawda, tego typu sugestie można było znaleźć w Raporcie o inflacji, jednak jest on produktem banku centralnego, a nie samej RPP. Ponadto, raport jest publikowany dopiero po posiedzeniu Rady, więc pomimo dobrych chęci, nie można go uznać za substytut informacji zawartych w komunikacie.
Rezygnacja z wykorzystywania nastawienia w polityce monetarnej oraz jednoczesny brak bilansu ryzyka utrudniają uczestnikom życia gospodarczego przewidywanie przyszłych decyzji RPP. Biorąc pod uwagę, że może to prowadzić do większej zmienności stóp procentowych na rynkach finansowych, trudno tę całą sytuację uznać za korzystną dla gospodarki.