Do minionego piątku na amerykańskich giełdach zadebiutowały 24 spółki. Sprzedały akcje za kwotę o 19,9% większą od 3,22 mld USD, jakie zgarnęło 16 debiutujących firm w analogicznym okresie zeszłego roku - wynika z danych firmy Dealogic.
Wśród giełdowych beniaminków znalazła się m.in. sieć meksykańskich restauracji Chipotle (zależna od McDonald?s), której kurs w pierwszym dniu notowań wystrzelił w górę o 100%. Takie powodzenie papierów może przyspieszyć giełdowe plany Burger Kinga. Wstępnie o zamiarach przeprowadzenia oferty publicznej hamburgerowe imperium poinformowało w zeszłą środę. Analitycy oczekują, że na przełomie lutego i marca w obrocie pojawią się akcje Burger Kinga warte co najmniej 600 mln USD.
Jednym z największych tegorocznych debiutów na rynku publicznym w USA najprawdopodobniej będzie zaś sprzedaż akcji MasterCardu, drugiej co do wielkości na świecie firmy zajmującej się obsługą kart kredytowych. Wartość papierów do objęcia przez inwestorów może sięgnąć 2,45 mld USD.
Chipotle nie jest wyjątkiem. Sporo zdrożały papiery także innych debiutantów z ostatnich tygodni. Zarówno kurs akcji banku inwestycyjnego Thomas Weisel Partners, produkującego wagony kolejowe American Railcar Industries, jak też biofarmaceutycznej spółki Altus wzrósł w porównaniu z ceną emisyjną o co najmniej 30%. To może zachęcić kolejne spółki do wejścia na NYSE lub Nasdaq. - Zawsze jest więcej naśladowców niż liderów - mówi Beniamin Howe, cytowany przez Reutera partner z bostońskiego banku inwestycyjnego America?s Growth Capital. - Gdy liderzy już wyszli przed szereg i przeprowadzili udane transakcje, teraz czas, by do gry włączyli się naśladowcy - dodaje Howe.
Okazję do wyjścia z inwestycji wykorzystają zapewne fundusze private equity. Między innymi właśnie Burger King jest teraz kontrolowany przez takie podmioty. Jednym z inwestorów w spółce jest fundusz Texas Pacific, który chce wprowadzić na giełdę także inną firmą ze swojego portfela - handlującą odzieżą J Crew.