Na początku wczorajszych notowań rynek kontraktów kontynuował wzrost z poprzedniej sesji. Później nastąpiła dynamiczna korekta sięgająca dolnej połowy poniedziałkowej białej świecy. Mimo to jeszcze przed południem rynek zaczął nadrabiać straty i zamknął się powyżej poziomu z poprzedniej sesji. Wynika z tego, że rynek nie jest tak słaby, jak moglibyśmy sądzić po dynamice niedawnych spadków i niewielkiej aktywności inwestorów podczas poniedziałkowego odbicia. Na krótką metę jest to zapowiedź dalszych wzrostów i testowania oporu ustanowionego przez górną połowę długiej czarnej świecy sprzed tygodnia. Trwałe pokonanie tej bariery w najbliższej przyszłości wydaje się jednak mało prawdopodobne. Szanse wzrosłyby, gdyby kontrakty jeszcze przez jakiś czas konsolidowały się, zbierając siły i tworząc bazę dla późniejszego wybicia.

Na dłuższą metę wtorkowy optymizm niczego nie zmienia. Na wykresie kontraktów nadal widać formację głowy z ramionami, której lekko opadająca linia szyi przechodzi przez dołki z 16 stycznia i 3 lutego. Jej przełamanie zapowiadałoby spadek porównywalny z wysokością formacji, która w tym przypadku wynosi około 240 pkt. Po odjęciu tej wartości od poziomu, na którym znajduje się linia szyi (około 2737 pkt) otrzymujemy 2500 pkt. To niewiele poniżej szczytu z października 2005 r. stanowiącego wsparcie. Gdyby kontrakty faktycznie spadły do tego poziomu, to rozmiary korekty w procentach byłyby podobne do na przykład fal spadkowych trwających od kwietnia do sierpnia 2004 r. i od lutego do maja 2005 r. Jest to elegancki i przez to dość prawdopodobny scenariusz na nadchodzące tygodnie. Alternatywny wariant to załamanie formacji RGR lub jej stopniowa zmiana w konsolidację i bazę dla dalszego wzrostu.