Bardzo proszę. Próbuje Pan chyba trochę ironizować, a my rozmawiamy o poważnych sprawach.
Wcale nie. Mówię jedynie o bardzo jasnej zasadzie prawnej: pacta sunt servanta (podpisanych umów należy dotrzymywać - przyp. red). I tego oczekujemy od przedstawicieli polskiego rządu. Jeżeli ministerstwo zdecyduje się na wprowadzenie PZU na giełdę w tym roku, oczekujemy, że będziemy mogli kupić 21% akcji i zapewniam, że zrobimy to za cenę wyznaczoną przez rynek. I potem będziemy rozmawiać o odszkodowaniu, w zupełnie osobnym postępowaniu toczącym się przed arbitrażem.
Wracając do przedstawionych przez nas warunków, które wiceminister Szałamacha nazywa niesłusznie brakiem woli do zawarcia ugody z naszej strony, po pierwsze chcemy, aby sprzedano nam akcje PZU po cenie, którą zapłacilibyśmy w 2001 roku, bo oczekujemy naprawy szkody i przywrócenia stanu, który by istniał, gdyby Skarb Państwa wywiązał się z umów. W ostatnim piśmie do sądu wiceminister Szałamacha twierdzi, że oferta publiczna PZU nie doszła do dzisiaj do skutku z związku z wydarzeniami z 11 września 2001 r. w Nowym Jorku (atak Al Kaidy na wieże WTC - przyp. red.). Przecież to nonsens. Rynek bez problemu wchłonąłby ofertę PZU. Z kolei jeśli chodzi o wysokość odszkodowania, to wynajęta przez nas firma wyliczyła nasze straty na 1,5-2 mld euro. My oczekiwaliśmy wypłaty 6 mld zł, a więc wartości najniższej. Ponadto zaproponowaliśmy, aby ministerstwo zatrudniło doradców, którzy oszacowaliby nasze straty. Jeśli okazałoby się, że, według nich, są niższe i wynoszą np. pięć czy cztery miliardy złotych, skłonni bylibyśmy do wypracowania kompromisu.
Która firma szacowała Wasze szkody?
Nie mogę tego ujawnić. Mogę tylko powiedzieć - jest to firma z tzw. wielkiej czwórki. Ministerstwo, mimo naszych próśb, nie chciało jednak zatrudnić swojej firmy audytorskiej, co odczytujemy jako grę na zwłokę. Zamierzamy o tym poinformować arbitrów i nie sądzę, aby działało to na korzyść Skarbu Państwa.
Czy dobrze zrozumiałem? Jesteście gotowi zapłacić w ofercie publicznej nie 2,1 mld zł za 21% akcji PZU, co wynikałoby z wycen z 2001 r., ale znacznie więcej, np. 5 mld? A potem dochodzić zrekompensowania różnicy przed arbitrażem?
Tak. Mamy do tego prawo.
Kiedy, według Pana, rozpocznie się druga część postępowania arbitrażowego, w której będzie wyznaczana wysokość odszkodowania?
Myślę, że powinno to nastąpić w drugiej połowie roku. Kiedy dokładnie, nie jestem jednak dzisiaj w stanie powiedzieć. Jeśli nie porozumiemy się ze Skarbem Państwa co do terminu, wyznaczą go arbitrzy.
Dziękuję za rozmowę.
(Nie)ustępliwy Skarb Państwa
Ministerstwo skarbu odrzuciło wczoraj ostatecznie warunki ugody, jakie przed warszawskim sądem zaproponowało holenderskie Eureko, mniejszościowy akcjonariusz PZU. Holendrzy zażądali 6 mld euro odszkodowania i sprzedaży 21% akcji PZU po cenie z 1999 r. (2,1 mld zł) w ofercie publicznej do końca czerwca br. Mecenas Piotr Rodkiewicz, dyrektor departamentu zastępstwa procesowego w MSP, poinformował, że Skarb Państwa uznał, iż nie jest skłonny zawrzeć ugody na przedstawionych warunkach. Nie wyklucza jednak, że porozumie się z inwestorem poza salą rozpraw.