- Chcielibyśmy silniej włączyć sektor bankowy w proces pozyskiwania funduszy unijnych - zadeklarował Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju regionalnego na wczorajszym seminarium nt. współpracy firm i banków przy projektach unijnych. Jak? Pomysł na to ma Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. Według niego, już wkrótce dużym problemem stanie się nie samo opracowywanie projektów, które mogłyby uzyskać dofinansowanie UE, ale monitorowanie przedsięwzięć, które zostały już zaakceptowane. - Gdy projektów jest kilka tysięcy, z monitorowaniem można sobie radzić w dotychczasowy sposób. Ale potrzebne będą usprawnienia, gdy ich liczba wzrośnie do kilkuset tysięcy - ocenił Pietraszkiewicz. Według niego, rolę instytucji monitorującej mogłoby wziąć na siebie Biuro Informacji Kredytowej, które od niedawna zbiera dane przedsiębiorstw.

- Jeśli firma korzysta z pomocy banku przy wystąpieniu z wnioskiem o pomoc UE, rośnie prawdopodobieństwo, że ją uzyska. Z naszych szacunków wynika, że 60% przedsiębiorców, którzy skorzystali z usług banków przy zgłaszaniu się po unijną pomoc, odniosło sukces - powiedziała Marzena Chmielewska, dyrektor departamentu funduszy strukturalnych PKPP "Lewiatan". Zwróciła jednak uwagę, że "udział banków nie powinien być obowiązkowy".

Pozytywnie oceniła pomysł, aby zrezygnować z dodatkowej oceny wniosku, gdy zostanie on już zaakceptowany przez bank. Takie rozwiązanie groziłoby - zdaniem M. Chmielewskiej - co najwyżej tym, że banki zbyt chętnie akceptowałyby wnioski swoich klientów. W efekcie, unijne środki mogłyby nie trafić do najlepiej przygotowanych do ich wykorzystania firm.

Zdaniem Jerzego Bartnika, prezesa Związku Rzemiosła Polskiego, sektor bankowy powinien ułatwić pozyskiwanie środków unijnych małym firmom. - Powinniśmy pomyśleć o specjalnej instytucji pod nadzorem Banku Gospodarstwa Krajowego, która kierowałaby środki do mikroprzedsiębiorstw - stwierdził szef ZRP.