Ubiegły tydzień i początek bieżącego przyniosły uspokojenie na rynku naftowym oraz spadek notowań po ich wzroście w poprzednich dniach. W dalszym ciągu na ceny ropy wpływał spór między Iranem a państwami zachodnimi, które zarzucają rządowi w Teheranie dążenie do uzyskania broni jądrowej. Związane z tym napięcie w stosunkach międzynarodowych uległo jednak osłabieniu mimo wniosku, który do Rady Bezpieczeństwa ONZ skierowała Międzynarodowa Agencja Atomowa, sugerując zastosowanie wobec Iranu sankcji gospodarczych.

Teheran zareagował groźbą, że wznowi program wzbogacania uranu, ale i to nie zahamowało trwającej od poprzedniego wtorku zniżki notowań. Ponieważ w połowie lutego ma dojść do dalszych rozmów na temat kryzysu irańskiego, a w sprawie sankcji brak wciąż decyzji, na razie problem ten stał się dla rynku naftowego mniej istotny.

Tymczasem kolejne doniesienia wskazują na duże rezerwy ropy i jej przetworów w USA, wzmacniając przekonanie, że nawet przy ewentualnym ograniczeniu dostaw z Iranu podaż paliw płynnych będzie wystarczająca. W środę spadek cen ropy podtrzymały najnowsze dane, które wykazały większy, niż oczekiwano, wzrost w zeszłym tygodniu amerykańskich zapasów benzyny. Paliwo to zyskuje stopniowo na znaczeniu w miarę zbliżania się końca zimy.

W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w marcu płacono wczoraj po południu z 61,06 USD w porównaniu z 61,56 USD w końcu sesji wtorkowej i 65,03 USD w poprzednią środę.