Przedsiębiorcy w coraz większym stopniu narzekają na kurs złotego jako główną przeszkodę w rozwoju biznesu. Z opublikowanego wczoraj badania NBP wynika jednak, że kurs nie osiągnął jeszcze poziomu, przy którym eksport przestaje się opłacać firmom. Wynika to stąd, że zmienia się maksymalny pułap akceptowany przez eksporterów. Pod koniec ub.r. było to już mniej niż 3,8 złotego za euro i 3,1 za dolara. - Firmy radzą sobie z aprecjacją, np. ograniczając koszty. Ale dynamika eksportu w tym roku będzie mniejsza niż w ub.r. - powiedział Artur Ulbrich, ekonomista BRE Banku.
Według banku centralnego, mimo wysokich notowań złotego i dużych wahań kursu, eksporterów przybywa. "W IV kwartale odsetek eksporterów wzrósł do najwyższego poziomu w historii badań" - napisali analitycy NBP. Swoje wyroby sprzedawało za granicą 64% ankietowanych przedsiębiorstw.
Bank centralny zwrócił uwagę, że sytuacja finansowa firm jest w tej chwili wyjątkowo dobra. Można się więc spodziewać, że będą decydować się na inwestycje. "W całym 2006 r. działalność inwestycyjną przewiduje podjąć połowa badanych przedsiębiorstw, a zatem podobnie jak w 2005 r. Większość inwestorów zakłada, że rozpoczęcie prac nastąpi w I połowie roku" - twierdzi NBP.
- NBP od dobrych kilku kwartałów przewidywał, że inwestycje będą szybko rosły. W IV kwartale wreszcie ta prognoza się sprawdziła. Ale z nowego raportu o koniunkturze trudno wyciągać zdecydowane wnioski na temat inwestycji w przyszłości- ocenił A. Ulbrich z BRE.
NBP-owski raport zapowiada wzrost zatrudnienia w gospodarce. Pracowników będą szukać przede wszystkim firmy produkcyjne i handlowe. Miejsca pracy będą zaś likwidowane w budownictwie. To, zdaniem banku centralnego, spadek sezonowy. Trwały charakter będą miały natomiast zwolnienia w energetyce, co - według NBP - "należy łączyć z trwającą już kilka lat restrukturyzacją tego sektora".