Ceny złota wzrosły wczoraj w Londynie, gdyż ich największy od ponad ośmiu lat spadek zachęcił jubilerów do kupowania. To oni zużywają najwięcej tego kruszcu. W miniony wtorek ceny złota spadły aż o 3,8%, najbardziej od października 1997 r. Spadek cen ropy naftowej złagodził bowiem obawy o przyspieszenie inflacji, przed czym wielu inwestorów szukało ratunku właśnie w złocie. W rezultacie jego cena osiągnęła 2 lutego poziom najwyższy od ćwierć wieku, co zahamowało zakupy jubilerów. Tylko w styczniu złoto zdrożało o 10%, w czym mieli udział również zarządzający funduszami szukający inwestycji korzystniejszych od akcji czy obligacji.

Po spadku cen z początku tygodnia, wczoraj znowu zaobserwowano na giełdach większą aktywność fizycznych odbiorców kruszcu. Nie chcieli dłużej czekać, by nie przegapić okazji kupienia złota po cenie najniższej od początku roku.

Popyt jubilerów wzrósł w ub.r. na świecie o 4,6%. W Indiach, które zużywają najwięcej złota, w pierwszym półroczu popyt skoczył prawie o połowę, a w drugim spadł o jedną trzecią, gdy cena wzrosła o 19%. Londyńska firma analityczna GFMS uważa, że złoto nadal jest za drogie dla jubilerów i prognozuje spadek ceny w najbliższych miesiącach do 490 USD za uncję. Wczoraj w Londynie cena kruszcu z natychmiastową dostawą wzrosła po południu w stosunku do środowego zamknięcia o 7,96 USD, 1,4%, do 559,41 USD za uncję. Przed tygodniem za uncję złota w Londynie płacono 574,10 USD, najwięcej od stycznia 1981 r.