Reklama

Fiat i Turyn liczą na igrzyska

Sportowcy zaczynają dzisiaj zmagania na arenach Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Turynie. Najlepsi narciarze o złoto w slalomie gigancie będą walczyć na stoku imienia Gianni?ego Agnelli, byłego prezesa Fiata.

Publikacja: 10.02.2006 07:34

Losy Turynu z fortuną Fiata przeplatają się już od ponad stu lat, kiedy rodzina Agnellich zaczęła budować w tym mieście największe włoskie przedsiębiorstwo przemysłowe. W ostatnich latach więzy nieco osłabły, gdy koncern zdecydował się na redukcję zatrudnienia i przenoszenie produkcji za granicę. W mieście od razu wzrosło bezrobocie i zmniejszyła się liczba mieszkańców.

Teraz i miasto, i koncern liczą, że igrzyska olimpijskie przyczynią się do poprawy ich sytuacji, a przynajmniej wizerunku. Turyn spodziewa się dużych zysków, bo zainwestował w przygotowania 15,8 mld euro. Zbudowano nową linię metra, wioskę olimpijską, sale wystawowe i dość gruntownie odnowiono stadion piłkarski. Miasto zamierza wykorzystać obecność na zawodach tysięcy przybyszów ze świata i transmisje telewizyjne do promowania turystyki. Jednocześnie władze Turynu chciałyby nieco usunąć w cień przemysłowe dziedzictwo. - Sam przemysł nie wystarczy już, by zapewnić miastu rozwój. Musimy przyciągnąć spółki usługowe i technologiczne. Produkcja samochodów prędzej czy później może zupełnie zostać przeniesiona za granicę - powiedział agencji Bloomberga burmistrz Turynu Sergio Chiamparino.

Fiat wyda na imprezę 40 mln euro. Jest lokalnym sponsorem igrzysk, które potrwają 17 dni, do 26 lutego. Spółka liczy, że kolumny fiatów, alfa romeo i lancii przewożące sportowców alpejskimi szlakami zachęcą do tych marek młodszych klientów, co w niedalekiej przyszłości może przełożyć się na wzrost sprzedaży.

Komitet organizacyjny spodziewa się w czasie igrzysk ponad miliona gości. Przychody z turystyki w Piemoncie, gdzie leży Turyn, mają w tym roku wzrosnąć o 8,3%, do 2,4 mld euro. Na najbliższe trzy lata prognozuje się zwyżkę przychodów po 4% rocznie.

Trudno jest dzisiaj określić, na ile sponsorowanie igrzysk opłaci się spółkom i gospodarzom. Włoski rząd wydał na przygotowania 2,3 mld euro i szacuje, że dzięki olimpiadzie tempo wzrostu gospodarczego zwiększy się o 0,2 pkt proc.

Reklama
Reklama

Barcelona wydała 9 mld USD na budowę dróg i inne inwestycje infrastrukturalne i zarobiła na organizacji Igrzysk Olimpijskich w 1992 r. 26 mld USD - wynika z opracowania z 1995 r. Ale przychody hoteli w przeliczeniu na jeden pokój spadły o 60% w ciągu dwóch lat po igrzyskach, bo za dużo ich zbudowano.

Grecja wydała 10 mld euro na przygotowanie letnich igrzysk w 2004 r. Od tego czasu np. tor kajakowy stoi pusty, a hotelarzom skończyły się złote żniwa zaraz po wyjeździe sportowców i gości olimpiady. Największa tamtejsza spółka telefoniczna Hellenic Telecommunications skarży się, że niewiele odzyskała z 59 mln euro wydanych na sponsorowanie zawodów.

Na pewno nie tracą na wspieraniu igrzysk największe światowe firmy szczycące się mianem sponsorów Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Są wśród nich takie giganty, jak Coca-Cola, Lenovo czy Visa. W zamian za wsparcie mają prawo zamieszczać na swoich wyrobach wizerunek pięciu kół olimpijskich. To musi im się opłacać, bo po wygaśnięciu kontraktu na jedne igrzyska podpisują następny.

Bloomberg

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama